Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

Nowości

Uchwała Konferencji Programowej
Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddziału we Wrocławiu
podjęta dn. 17 czerwca 2016 roku.

W związku z powołaniem w naszym mieście od stycznia br Wrocławskiego Domu Literatury, instytucji kultury mającej zajmować się animowaniem i wspieraniem życia literackiego miasta i regionu, postanowiliśmy zwrócić się zarówno do odpowiedzialnych za kulturę władz Wrocławia, jak i do Dyrekcji WDL, z apelem o rozpatrzenie następujących postulatów, ważnych dla naszego środowiska. Naszym zdaniem w ramach działań WDL należy:

  1. Ustanowić stypendia twórcze fundowane przez miasto, dla pisarzy realizujących projekty twórcze związane z miastem i regionem.
  1. Powołać do życia Festiwal Literatury Dolnośląskiej, który wpisywałby się w grafik zdarzeń kulturalnych miasta Wrocławia i miast Dolnego Śląska.
  1. Przywrócić Nagrodę Literacką m. Wrocławia, która podniosłaby w znacznym stopniu rangę pisarstwu i środowisku wrocławskich twórców.
  1. W wydawnictwie miejskim działającym w ramach WDL uruchomić serie książkowe (prozatorską i poetycką) adresowane do pisarzy tworzących we Wrocławiu.
  1. Uruchomić w ramach działań WDL cykliczne spotkania z twórcami i czytelnikami o charakterze Salonu Literackiego.

Naszym zdaniem, jeżeli Wrocław ma być autentycznie odbierany jako miasto Światowej Stolicy Książki 2016 i Europejskiej Stolicy Kultury, nie tylko w 2016 roku,  ale i później, powyższe postulaty powinny zostać rozpatrzone z najwyższą uwagą, jako służące miejscowym twórcom, i zrealizowane w ramiach działalności WDL. Środowisko twórców literatury skupionych w SPP jest otwarte na dyskusję oraz gotowe do wypracowania wspólnego stanowiska w wyżej poruszonych kwestiach i wzywa do podjęcia rozmów z zarządem wrocławskiego oddziału SPP.

Do wiadomości:

  1. Prezydent Miasta Wrocławia – Rafał Dutkiewicz
  2. Przewodniczący Komisji Kultury Rady Miasta Wrocławia – Jerzy Skoczylas
  3. Dyrektor Wydziału Kultury – Jarosław Broda
  4. Dyrektor Wrocławskiego Domu Literatury – Andrzej Zawada

Członkowie Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddziału we Wrocławiu:

  1. Andrzej Dzierżanowski
  1. Jacek Bierut
  1. Krzysztof Chara
  1. Piotr Klimczak
  1. Waldemar Okoń
  1. Krzysztof Rudowski
  1. Magdalena Zarębska
  1. Stanisław Karolewski
  1. Leonard Gabriel Kamiński
  1. Jacek Inglot
  1. Henryk Wolniak
  1. Ewa Ferenc
  1. Jędrzej Morawiecki
  1. Ewa Sonnenberg
  1. Jerzy Koch

VIII TURNIEJ JEDNEGO WIERSZA „WIOSNA POETÓW” – WYNIKI!

24 maja 2016 roku w klubokawiarni Mleczarnia (Wrocław, ul Włodkowica 5) odbyła się VIII edycja Turnieju Jednego Wiersza „Wiosna poetów”, organizowanego z przerwami od 2007 roku przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W konkursowym jury zasiadł Gabriel Leonard Kamiński, Jacek Bierut i Ewa Sonnenberg. Sędziowie wysłuchali wierszy 20 autorów.

Nagrody otrzymali: I. (800 zł) Gabriela Iwińska, II. (400 zł) Rafał Różewicz, dwie równorzędne III. (po 200 zł) Justyna Sieniuć i Paweł Buczma. Przewodniczący jury, Gabriel Leonard Kamiński, w wygłoszonym po turnieju podsumowaniu podkreślił wysoki poziom artystyczny wyróżnionych utworów.

Ewa Sonnenberg_Marcin CzerwińskiPrzed turniejem, w ramach specjalnego 1059 Czwartku Literackiego, odbyło się spotkanie z wrocławską pisarką i poetką Ewą Sonnenberg. Spotkanie poprowadził Marcin Czerwiński. Całą imprezę prowadził Jacek Inglot.

*

TEKSTY NAGRODZONE

Gabriela Iwińska

Gabriela Iwińska (I nagroda)

Nic

*

Wypowiadam ciebie i się nie stajesz.

Nie działasz.

Tak samo jak czas który sobie przyrzekliśmy.

*

Jesteś stamtąd – z twojego imienia

ale ja już to miejsce zapamiętuję

chociaż nie mogę tam dotrzeć do końca

zwłaszcza wtedy

*

jak mówisz to bez sensu

i podajesz rękę żeby mnie przenieść

na drugą stronę tego zdania ale

*

przecież już tam jestem.

*

Rafał Różewicz

Rafał Różewicz (II nagroda)

*

Rozmowa w „katedrze”

*

Na twoje wkurwienie nie pomogą unijne dotacje.

Na twoje wkurwienie nie pomoże kredyt zaciągnięty,

by spłacić poprzedni. Na twoje wkurwienie nie pomoże

gość z ambony – strzela przykazaniami jak palcami:

„Krzykniesz państwo i masz je w garści” – dodaje.

Na twoje wkurwienie lekiem jest większe wkurwienie.

*

Poza tym, wiesz, coś tam. coś tam, słowem: wkurwienie.

Bo nikt nie wie, gdzie się podziały tamte prywatki jak dotacje,

odkąd państwo zajęło się umywaniem rąk – dodaje.

Zostajesz z niczym. Albo z Bogiem. I nawet zaciągnięty

sweter z Biedry świadczy o tym, że można palcami

wszystko. Kwestia tylko, gdzie je włożysz. Pomoże

*

w wyborze jeden z tych funduszy emerytalnych: pomoże

państwu ci nie dożyć, a jak dożyjesz, to upadnie, i myślisz że wkurwienie

coś załatwi? Fundusz, państwo? Ktoś za to odpowie? Z wkurwienia palcami

bębnisz po kierownicy, bo sąsiad z naprzeciwka otrzymał dotacje,

a ty list. W nim czarno na białym, że zaciągnięty

kredyt powiększył się nagle, bo jest we frankach. I chuj – dodaje

*

ta, co go nie ma, ale ma już z tobą tylko trochę do czynienia. Dodaje

to sobie jako punkt w pozwie rozwodowym, który pomoże

jej zabrać dziecko, niczym: cały świat zaciągnięty

jak wtedy – na jedną noc do łóżka. Potem przyszło wkurwienie,

bo państwo zapowiedziało dotacje

na drugie i więcej – i życie zaczęło przelatywać między palcami.

*

A tak poza tym: ty też jesteś za stary, żeby palcami

robić coś więcej niż młynek. Bo miast odejmować: każdy lat tobie dodaje

z prędkością odrzutowca. Załamany, bo nie chodziło o takie dotacje?

Na twoje wkurwienie i załamanie pomoże

uniwersytet trzeciego wieku: nauczy, jaką wiedzę zabrać do grobu. I to wkurwienie,

gdy słyszysz, że pracy nie ma dla ludzi w twoim wieku i z wykształceniem – zaciągnięty

*

więc przez nielicznych kumpli do baru, jak wtedy zaciągnięty

przez tę, co wręcza ci pozew rozwodowy drżącymi palcami,

przypominając, że kilka razy twoje wkurwienie

odbiło się na niej: „Bo kto studiuje europeistykę na zapadłej prowincji!” – dodaje

po raz ostatni – wiesz już, że ma rację i nic ci nie pomoże,

kiedy pozostaje gapienie w ekran – lek na twoje i nie twoje dotacje,

*

wkurwienie konieczne dla jego bolesnej męki – powtórnie zaciągnięty

na krzyż przez dotacje; sprawiają, że wciąż odświeża się jego rana, co dodaje

powagi. Tym, którym nic nie pomoże; grzebią w niej, jak w korycie – gołymi palcami.

*

Justyna Sieniuć

Justyna Sieniuć (III nagroda)

*

Mejkap

*

Był szminką na ustach i tuszem na rzęsach.

Został na noc do rozmazania. Zgubiła twarz

na pościeli – jest jak Całun Turyński i Chusta

świętej Weroniki. Kochał ją i bił, tak mocno,

jak biło mu serce na jej widok.

*

Jak wyrzucą oknem, wchodź kominem

lub po znajomości – mówił sąsiad.

Mogła z nim pływać w filiżance kawy,

ale zaczęła tonąć i stapiać się jak cukier.

*

Chodzi z okresem od urodzenia.

Co cztery lata robi ten sam mejkap.

*

Paweł Buczma

Paweł Buczma (III nagroda)

*

zapytanie

*

jak ci to smakuje

gorycz wątroby

żelazne warcaby

kurestwo więzienne

na kształt bólu

matka nie wierzy

w wiarę syna

kratownica przypadku

lekko odchyla

tajemnicę

jak ci to kurwa smakuje

jak ci to smakuje

w ogóle wiesz

o co mi chodzi

w ogóle

wiesz

co to

wiersz

nie wesz

już

nie wiesz

nie wiersz

nie wesz

zjesz

logowroc2016

Projekt sfinansowany przez Miasto Wrocław.
logo_footer

 

Zapraszamy na 1060 Czwartek Literacki

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu zaprasza na 1060 Czwartek Literacki, który odbędzie się 23 czerwca (tradycyjnie w czwartek) o godzinie 18 w Księgarni Tajne Komplety, Przejście Garncarskie 2, Wrocław. Gościem wieczoru będzie Jędrzej Morawiecki. Spotkanie poprowadzi dr Jacek Grębowiec.
Jędrzej Morawiecki, fot. Maciek Kurowicki

Jędrzej Morawiecki, fot. Maciek Kurowicki

Jędrzej Morawiecki – ur. 1977, reportażysta, współtworzy grupę Dziennikarzy Wędrownych, wykłada w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, jest doktorem filologii słowiańskiej oraz socjologii. Autor książek reportażowych i naukowych. Za Łuskanie światła. Reportaże rosyjskie nominowany do Nagrody im. Beaty Pawlak (2011). Rok później za książkę Krasnojarsk zero, pisaną razem z Bartoszem Jastrzębskim, otrzymał Nagrodę im. Beaty Pawlak. W roku 2014 wydali wspólnie: Innego piekła nie ma oraz Cztery zachodnie staruchy. Reportaż o duchach i szamanach (nominacja do nagrody Warto „Gazety Wyborczej”). W 2015 ukazała się książka Jutro spadną gromy (razem z B. Jastrzębskim i M. Skawińskim). W tym roku swoją premierę miał zbiór Ani żadnej wyspy (razem z P. Brysaczem).

Morawiecki jest laureatem m.in. Nagrody Specjalnej Stowarzyszenia Filmowców Polskich na Krakowskim Festiwalu Filmowym za film dokumentalny pt. Syberyjski przewodnik (z Maciejem Migasem), zdobywcą stypendium im. Jacka Stwory za reportaż radiowy pt. Kartoszka, stypendium Erasmus Mundus Multic 2 Russia, Stypendium Twórczego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i nominacji do nagrody Grand Press w kategorii publicystycznej. Współtwórca i członek redakcji naukowego półrocznika „Znaczenia”, a także „Rocznika Instytutu Polsko-Rosyjskiego”.

Od 1998 do 2008 roku związany z „Tygodnikiem Powszechnym”, równolegle był także reporterem agencji Reuters, publikował „Polityce” oraz „National Geographic”; współpracował również z I i III programem Polskiego Radia, epizodycznie z Radiem Zet oraz Polską Sekcją Radia BBC. Obecnie publikuje w „Nowej Europie Wschodniej”, „New Eastern Europe” i „Więzi” oraz w periodyku reporterskim „Dziennikarze Wędrowni” (www.dziennikarze-wedrowni.org).

Jacek Grębowiec – rocznik 1976, literaturoznawca i językoznawca, adiunkt w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim, współzałożyciel i redaktor półrocznika naukowo-publicystycznego „Znaczenia. Kultura-Komunikacja-Społeczeństwo”, autor ponad 30  publikacji naukowych z zakresu teorii komunikacji, teorii kultury, językoznawstwa pragmatycznego, literaturoznawstwa i śląskoznawstwa, w tym 3 monografii: Inskrypcje w przestrzeni otwartej Wrocławia na tle jego ikonosfery (do 1945 r.) (2008); w przekładzie na j. niemiecki: Inschriften im öffentlichen Raum in Wroclaw/Breslau, (2014); Mówić i działać. Wykłady z pragmatyki języka (2013); oprócz tego redaktor i współautor słownika Interakcje. Leksykon komunikowania polsko-niemieckiego, 2015.

Jędrzej Morawiecki

(fragment prozy)

A opowiadała Hance kobieta w Dubiczach i inna kobieta w Kleszczelach też opowiadała, że raz przywieźli babę-kota, która darła się mocno i głośno  jak sierściuchy. I skończyła się służba w cerkwi, starsi wyszli, a ciekawskie nastolatki zostały. A batiuszka okrążył opętaną, obmazał i powiedział dwóm chłopcom, by ją trzymali, a on przeczytał jedną ewangelię, potem drugą ewangelię. A wszyscy patrzyli uważnie, choć nie na tyle uwagę skupili, by zauważyć z którego jej palca wyszedł kot, każdy teraz mówi już inaczej. Kobieta owa od tego czasu nie miauczała już, nie wrzeszczała i kupiła z wdzięczności czaszę do Kleszczel.

Do samej Hanki z kolei przywozili dziewczynę, która od kiedy poszła do Warszawy na studia zaczęła brechać jak sobaka. Widział ktoś coś takiego? Dwudziesty wiek, a ta bresze jak pies!

I ewangelię Hanna czytała i len paliła i okadzała, robiła, co w jej mocy. Długo to trwało. Trzeba było zebrać pieniądze, dać potężną ofiarę na krzyż. Koniec końców poprawiło jej się. A jak tylko się jej poprawiło, to uciekła za granicę. Ot i cała historia. Ale widzicie, jaka to siła? A ksiądz, jak ta dziewczyna brechała, to ją z kościoła wyprowadził. To jak on przysięgę składał? Na co on jest? Przez niego cztery lata cierpieć musiała, cztery lata brechała. I po co, na co takie cierpienia?

Jeszcze jedno wam powiem. Tego, co na Ukrainie, to nigdzie nie widziałam. Bo tam bywa po pięć-sześć szczekających kobiet naraz. A ujrzałam to u monacha-krasnowidca. Bo pojechałam na Ukrainę, na Ukrainę Hanka pojechała z chorymi ludźmi, co opłacili jej drogę, żeby tylko ich do mnicha zawiozła. I krasnowidiec uleczył ich, a szczekające kobiety zniknęły, a on kazał im od razu ruszać, nigdzie się już nie zatrzymywać. I posłuchali mądrego mnicha, wracali do Polski pędem, a droga przed nimi była cudowna jak obrus i zdarzył się cud prawdziwy, bo napakowali cały samochód papierosów, a granica okazała się pusta, nikogo tam nie było, nikt o nic nie pytał, wjechali z bagażnikiem eLeM-ów, tak silny był ów mnich-krasnowidiec, taką moc miał w sobie. Nie w sobie ją miał. Wszystko to puste i my puści. Siła nad nami.

A potem śnił mi się sen, że zaszłam na Grabarkę. I widzę, idzie dziadek, bosy, buty niesie na kijku, torbę ma czarną. Ja mówię:

– Dziadku, gdzie ty idziesz, zaraz msza obiednia się zaczyna!

 A on na to:

– Dla mnie nie ma tam miejsca – i machnął ręką w stronę Grabarki. I zaczął mi wszystko tłumaczyć: które państwo zostanie wodą zalane, które spalone… I wiecie kto to był? Jezus Chrystus, bez dyskusji. I opowiedział po kolei o cierpieniu wszystkich krajów. I objawił, że jeden tylko kraj cierpieć nie będzie: Rosja. Bo Rosja zbyt dużo już wycierpiała. Więcej niż jakiekolwiek inne.

Teraz powiem wam modlitwę, ona wam będzie jeszcze potrzebna.

logowroc2016

Projekt sfinansowany przez Miasto Wrocław.
logo_footer

 

Turniej Jednego Wiersza „Wiosna poetów”
24 MAJA – VIII EDYCJA! 

Wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich zaprasza na VIII edycję Turnieju Jednego Wiersza „Wiosna poetów”, który odbędzie się 24 maja (wtorek) w Klubokawiarni Mleczarnia (ul. Włodkowica 5, Wrocław). Początek imprezy o godzinie 18.00.

W puli nagród 1600 zł!

Konkurs jest przeznaczony dla młodych twórców (do 35 lat) i polega na publicznym zaprezentowaniu jednego oryginalnego i nie publikowanego wcześniej wiersza o rozsądnej długości (powinien zmieścić się na stronie maszynopisu, kopię utworu deponuje się u przewodniczącego jury). Sędziować będzie jury w składzie: Ewa Sonnenberg, Jacek Bierut oraz Gabriel Leonard Kamiński (przewodniczący). Imprezę poprowadzi Jacek Inglot.

Uwaga: aby otrzymać nagrodę, trzeba mieć przy sobie dane potrzebne do wypełnienia umowy o dzieło (NIP, PESEL itd.).

Przed turniejem, w ramach specjalnego 1059 Czwartku Literackiego, odbędzie się spotkanie z wrocławską pisarką i poetką Ewą Sonnenberg. Spotkanie poprowadzi Marcin Czerwiński.

Ewa_Sonnenberg_fotoEwa Sonnenberg – poetka, której publikacje znalazły się we wszystkich pismach literackich w Polsce. Jej wiersze tłumaczone są na język angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, szwedzki, turecki, rosyjski, węgierski, słoweński, słowacki, czeski, serbski, macedoński, bośniacki, włoski, ukraiński. Opublikowane tomiki to: Hazard (Wrocław 1995), Kraina tysiąca notesów (Dzierżoniów 1997), Planeta (Katowice 1997), Smycz (Wrocław 2000), Płonący tramwaj (Kraków 2001), Lekcja zachwytu (Kraków 2005), Pisane na piasku/ Written on sand (Kraków 2007) – w angielskim przekładzie Katarzyny Jakubiak, Rok Ognistego Smoka (Kraków 2009), Wiersze zebrane (Wrocław 2014, „Biblioteka Rity Baum”). Ukazała się również książeczka Paź królowej. Bajka dla zakochanych (Kraków 2006) oraz Encyklopedia szaleńca (Wrocław 2006, w bibliotece „Rity Baum”).  Stypendystka Kultury Niezależnej w Paryżu, dwukrotna stypendystka (2001, 2008) Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Za tomik Hazard otrzymała nagrodę im. Georga Trakla (1996), w 2008 r. nagrodę dla najlepszego poety festiwalu Ilinden/ Skopie, Macedonia, a w 2012 r. Nagrodę Czterech Kolumn za całokształt twórczości. Wielokrotnie tłumaczona i wydawana za granicą. Na blogu Paolo Statuti: www.musashop.wordpress.com znajduje się prezentacja wierszy poetki z tomu Wiersze zebrane w języku włoskim.

Marcin Czerwiński –  literaturoznawca, poeta, redaktor naczelny czasopisma Rita Baum. Absolwent polonistyki UWr,  gdzie studiował też filozofię. W roku 2002 obronił pracę doktorską, poświęconą zagadnieniom gnozy we współczesnej refleksji filozoficznej oraz polskiej literaturze; od tegoż roku adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej. Teoretyk literatury, autor kilkudziesięciu artykułów literaturoznawczych publikowanych w czasopismach naukowych. Założyciel i redaktor naczelny czasopisma literacko-artystycznego Rita Baum (ukazującego się od roku 1998), obecnie kwartalnika. Pomysłodawca i realizator projektu „Czytanie w ciemności”. W roku 2013 ukazała się jego książka Smutek labiryntu. Gnoza i literatura (wydawnictwo Universitas). Kurator na festiwalach sztuki, m.in. w Kłodzku i Frankfurcie nad Odrą. Performer, eseista, autor wierszy i opowiadań. Publikował m.in. w Studium, Dykcji, Wakacie, Kresach.

Ewa Sonnenberg

OBLICZE WIERSZA

*               

Chciałabym by na Ziemi istniał człowiek który czytałby moje wiersze

Te proste jak ślady na śniegu prowadzące pod jakieś drzwi

Rysowane oczekiwaniem samotnej dziewczyny w oknie

I zapierające dech w piersiach pisane językiem gwiazd

*                 

Chciałabym by istniał na Ziemi człowiek który dotykałby każdego mojego wiersza

Rozumieniem nie tylko słów ale delikatnej materii tęsknoty z której są napisane

Rozpoznając pod palcami z jakich krain są przesłane na ten świat

Jak nieśmiały kochanek który chce poznać każdy milimetr ciała ukochanej

*

Chciałabym by istniał na Ziemi człowiek który traktowałby moje wiersze jak żywą osobę

Współodczuwając i spacerując między wersami jakby był w jakimś ogrodzie

Dostrzegając jak zamieniają się z nieznanego nikomu w rozpoznany kwiat

Rozmawiając z nimi lub wybierając się w daleką podróż z walizką metafor

*

Chciałabym by na Ziemi istniał człowiek który pochylałby się nad każdym moim wierszem

Jak nad pięknym przedmiotem chroniąc go i zabierając do siebie jak bezcenny list

By odczytał go na głos   godziny zwątpienia znoju bólu i zachwycające chwile Obecności

W brzmieniu czytającego będzie połyskiwać i mój głos jakbym je recytowała jak kiedyś

*

Chciałabym by istniał na Ziemi człowiek który kolekcjonowałby moje wiersze

Jak motyle którym pozwala się rozwinąć skrzydła i ukazywać kolory na tle nieba

Lub jak drogocenne kamienie wystawiać w stronę słońca nauczyć je bardziej być

Niż są przy mnie gdy jestem jak podarta kartka papieru z nieważnym życiorysem

*

Chciałabym by na Ziemi istniał człowiek który zaopiekowałby się moimi wierszami

Gdy nie będzie mnie przy nich by nie czuły się zapomniane opuszczone niczyje żadne

By przenikały odczucia ludzi dla których są napisane wyodrębniając ich z tłumu gestów i słów

By były tym co pozostawiłam dla tych których kochałam na Ziemi

logowroc2016

Imprezę sponsoruje Gmina Wrocław.logo_footer

 

Zapraszamy na 1058 Czwartek Literacki

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu zaprasza na 1058 Czwartek Literacki, który odbędzie się 14 kwietnia (tradycyjnie w czwartek) o godzinie 18 w Księgarni Tajne Komplety, Przejście Garncarskie 2, Wrocław. Gościem wieczoru będzie Magdalena Zarębska. Spotkanie poprowadzi Justyna Paluch.

Magdalena Zarębska – ur. w1975 r., autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych, absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Brała udział w warsztatach creative writing w ramach Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania. W 2008 roku opowiadaniem „Czterdzieści razy Wrocław” wygrała konkurs ogłoszony przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W 2012 jej książka „Kaktus na parapecie” była nominowana do Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. K. Makuszyńskiego. Pozycja ta jest lekturą zalecaną dla uczniów klas czwartych szkoły podstawowej. W 2013 roku wydała dwujęzyczną książkę, po polsku i gwarą śląską: „Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrował/ Ô tym kiej Maciej Szpyrka cuzamen ze starzikiym wandrowali pō Nikiszu”, która została wybrana książką roku 2013. Od 2015 roku współpracuje z magazynem „Gallop” – pisze felietony o tematyce jeździeckiej. W 2016 roku została przyjęta do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Opublikowała m. in. książki „Maja poznaje świat” (2009), „Życie teoretycznie” (2010), „Kaktus na parapecie” (2011), „Ida, konie i reszta świata” (2011), „Maja poznaje świat”, (2012), „Ida i Filip, przyjaciel koni” (2013), „Nachodzi Słoniątko” (2014), „Projekt Breslau” (2016).

Justyna Paluch ur. w 1975 r., ukończyła bibliotekoznawstwo na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracuje w III LO we Wrocławiu jako bibliotekarz-nauczyciel. Prowadzi tam również Grupę Poetycką HURTOWNIA. Współpracuje na polu literatury i fotografii z Salonikiem Trzech Muz, tudzież innymi instytucjami. Drukowała między innymi w „Odrze”, „Pograniczach”, „Prowincji”, „Latarni Morskiej”, jest laureatką konkursów poetyckich. Wydała arkusz poetycki „cyzelować, nizać, bukszpanić” oraz tomik wierszy zatytułowany „Intro”.

Szkoła (fragment najnowszej powieści Magdaleny Zarębskiej)

Zdawało się jednak, że Leon nie do końca rozumie, czego od niego chcemy.
– Znalazłem fantastyczne miejsce na nasze spotkania! – uciszył nas, podekscytowany.
– Gdzie?
– Tutaj? W szkole?
– W tym budynku. W sam raz na spotkania po lekcjach.
W tej samej chwili zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję. Nie mieliśmy czasu na dalsze pytania. Popędziliśmy schodami na drugie piętro, prosto do gabinetu chemicznego.
Podczas wszystkch przerw męczyliśmy Leona, chcieliśmy dowiedzieć się jak najwięcej o tym świetnym miejscu. Leon zawile tłumaczył, gmatwał i co chwilę gubił się w zeznaniach. Słabo znaliśmy budynek szkoły, ale próbowaliśmy zlokalizować nieużywane wejście do szkoły, o którym ciągle wspominał. Nasza ciekawość tylko rosła, z trudem wytrzymaliśmy do końca ostatniej lekcji.
Nareszcie wyszliśmy ze szkoły, pospieszając Leona. Jak zwykle miał na wszystko czas, a my nie mogliśmy się doczekać rozwiązania zagadki. Wyszliśmy na ulicę, a Leon prowadził nas wzdłuż ogrodzenia, które okala budynek szkoły.
– Gdzie jest to twoje ekstra miejsce? – niecierpliwił się Max.
– Zobaczcie, że na każdej ścianie są jakieś drzwi – zauważyła Ada.
– Wygląda na to, że od wielu lat nikt ich nie używa – wtrącił Adam. – Do szkoły można się dostać tylko jednym wejściem, od strony podwórka.
– Dziś rano wyszedłem z domu trochę później niż zwykle – zaczął Leon, jakby nas w ogóle nie słuchał. – Nie wziąłem pod uwagę mgły, a potem zrobiło się dziwnie późno. Trochę się pogubiłem i dotarłem do szkoły od zupełnie innej strony. Nie chciałem się spóźnić, więc biegłem ulicą, kiedy zauważyłem to wejście do budynku. Byłem przekonany, że jest używane, chciałem jak najszybciej znajleźć się w środku. Nacisnąłem na klamkę i wtedy odkryłem to miejsce!
Leon zatrzymał się przed drzwiami, a my stłoczyliśmy się za nim. Wyglądały niemal identycznie jak te, którymi codziennie wchodziliśmy do szkoły. Choć, jak dla mnie, na pierwszy rzut oka widać było, że od dawna nikt z nich nie skorzystał. Jedynie Leon mógł być tak rozkojarzony, że nie zauważył wiszącej na drzwiach tabliczki:

Wejście do gimnazjum numer 13 znajduje się w podwórku szkoły

Pewnym krokiem podszedł bliżej i nacisnął na klamkę. Ciężkie, drewniane drzwi otworzyły się z przeciągłym skrzypnięciem.
– Chodźcie do środka! – zachęcił nas gestem.
Znaleźliśmy się w przedsionku, dokładnie takim samym, jaki pokonywaliśmy wchodząc do szkoły. Panowal w nim półmrok, jedynym źródłem światła była wąska szybka znajdująca się nad wejściem. W nielicznych promieniach słońca wirowały cząsteczki kurzu, a pajęczyny oplatały wszystkie kąty.
Zaraz za drzwiami zaczynała się kamienna posadzka, a dalej znajdowały się schody, prowadzące do wnętrza budynku. Po tej stronie znajdowały się tylko cztery stopnie, bo wejście zostało zamurowane.
– Zobaczcie, wciąż widać miejsce, w którym znajdowały się drzwi! – zauważył Max i narysował w powietrzu prostokąt odcinającego się, jaśniejszego tynku. Zaraz potem zaczął kichać i pocierać załzawione oczy. Był uczulony na kurz. Czym prędzej wrócił na ulicę, a my w tym czasie wyciągnęliśmy z kieszeni telefony komórkowe i włączyliśmy latarki. Teraz mogliśmy się przyjrzeć dokładnie całemu pomieszczeniu.
Skierowaliśmy światło na stopnie. Po obu stronach leżały sterty książek, ułożone w równe, wysokie stosy. Przy ścianach stały mapy, zwinięte w ciasne rulony.
– Ile tu kurzu! – skrzywiła się Olga – ohyda!
– Nikt tu nie zaglądał od wielu lat – Ada z zaciekawieniem przyglądała się książkom. – Może to jakiś składzik na niepotrzebne szpargały?
– Całkiem niepotrzebne i całkiem zapomniane – Adam przykucnął przy stopniu – Lol!
Sięgnął po pierwszą z brzegu książkę. Dmuchnął na okładkę, a potem przetarł ją dłonią, pozbywając się resztek kurzu. Tytuł i nazwisko autora napisano dużą, ozdobną czcionką.
– Przedwojenne podręczniki! Jak się nazywa ta czcionka?
– Gotyk – podpowiedział Max, który zdołał się już zabezpieczyć przed kurzem i wrócił do przedsionka. Na głowę naciągnął kaptur, usta i nos ukrył w bawełnianej apaszce, a na nos założył okulary przeciwsłoneczne.
Teraz już wszyscy kucnęliśmy przy schodach i przeglądaliśmy książki. Wszystkie były porządnie wydane, w twardych oprawkach. Jedynie pożółkłe strony świadczyły o upływie czasu.
– Takich podręczników można było używać dłużej niż jeden rok! – powiedziała z zachwytem Ada. – Nasze już po kilku tygodniach zaczynają się rozwalać.
– Widzieliście ilustracje? – włączyłam się. – Rewelacja!
Rysunki zamieszczone w książkach były niezwykle precyzyjne. Zdawało się nawet, że więcej można było się z nich dowiedzieć niż z fotografii, którymi wypełnione były współczesne podręczniki.
– Ciekawe, ile one są warte? – Max w skupieniu oglądał album z rycinami.
– Pewnie całkiem sporo! Można by zapytać w jakimś antykwariacie.
– Ja i tak nie rozumiem ani jednego słowa – Olga wzruszyła ramionami i odłożyła podręcznik. – Tyle tu kurzu! To obrzydliwe!
– Pomóżcie mi! – Adam z trudem wyciągnął mapę i teraz balansował z ciężkim płótnem starając się nie przewrócić na schodach.
Zostawiliśmy książki i ostrożnie rozwinęliśmy zwój.
– Deutsches Kaiserreich – sylabizował Leon.
– Breslau, rok 1906 – wczytałam się w legendę.
– Czegoś tu nie rozumiem – Olga w zdumieniu wpatrywała się w mapę. – Gdzie jest Polska?
– Polski nie było, byliśmy pod zaborami – przypomniała Ada. – Zawsze wydawało mi się, że to było tak dawno…
– Bo to było dawno. Ponad sto lat temu – uściślił Leon. – Choć dla Breslau polskie zabory nie miały żadnego znaczenia. Wtedy i tak należał do Niemiec.
– Pamiętacie tablicę, która wisi w naszej szkole? Zaraz przy wejściu? – przypomniałam sobie. – Ten budynek został zbudowany przed wojną. Musiała się tu mieścić niemiecka szkoła!

logowroc2016

Imprezę sponsoruje Gmina Wrocław.logo_footer

 

Zapraszamy na 1057 Czwartek Literacki

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu zaprasza na 1057 Czwartek Literacki, który odbędzie się 17 grudnia (tradycyjnie w czwartek) o godzinie 18 w klubie Sanatorium Kultury, ul. Przejście Garncarskie 2, Wrocław (II piętro). Spotkanie będzie poświęcone prezentacji i promocji jubileuszowego,  XX wydania Dolnośląskiego Rocznika Literackiego „Pomosty”. Gośćmi wieczoru będę autorzy i redaktorzy czasopisma, m. in. Agnieszka Grzegorzewska, która opowie o zawartości tegorocznego wydania oraz Gabriel Leonard Kamiński, który podsumuje najważniejsze wydarzenia z życia literackiego w kończącym się roku. Podczas spotkanie będzie można otrzymać bezpłatny egzemplarz pisma – do wyczerpania puli przeznaczonej na imprezę!

Spotkanie poprowadzi Jacek Inglot.

02Cover_Front

logowroc2016

Imprezę sponsoruje Gmina Wrocław.logo_footer

 

XXV Turniej Jednego Wiersza
im. Rafała Wojaczka – Wyniki!

22 października 2015 roku w klubokawiarni Mleczarnia (Wrocław, ul Włodkowica 5) odbyła się XXV, jubileuszowa edycja Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka, organizowanego tradycyjnie od 1990 roku przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W konkursowym jury zasiadł Bogusław Kierc, Jacek Bierut i Gabriel Leonard Kamiński. Sędziowie wysłuchali wierszy 37 autorów.

panel_wojaczekNagrody otrzymali: I. (1000 zł) Piotr Przybyła, dwie równorzędne II. (po 500 zł) Kamil Zając i Monika Dubiel, dwie równorzędne III. (po 300 zł) Adam Pietryga i Anna Micińka. Przewodniczący jury, Bogusław Kierc, w wygłoszonym po turnieju podsumowaniu podkreślił wysoki poziom artystyczny wyróżnionych utworów.

Przed turniejem odbyła się dyskusja panelowa pod tytułem „Rafał Wojaczek – nasz współczesny?” z udziałem twórców zaproszonych do sędziowania konkursu. Imprezę prowadził Jacek Inglot.

TEKSTY NAGRODZONE

*

Piotr Przybyła (I nagroda)

Piotr Przybyˆa

01472 I TO WSZYTKO W NAWIASIE KWADRATOWYM

*

jestem w Giżycku, albo magnetowidem zwierza mi

się ślimak w jednym z tych snów, gdzie jestem w Giżycku,

*

albo magnetowidem, albo inaczej: śni mi się żyrafa

pod tytułem Grażynka, która, dajmy na to, ucieka z Syrii, a

*

jest wrzesień i dajmy na to, jestem w Giżycku, bo czemuż

by nie, albo magnetowidem, takoż, a ona do mnie: wyjdź

*

z siebie i z magnetowidu, z Giżycka i ze ślimaka, ze snu

wyjdź na melanż w środku nocy, poznaj, co to tęsknota

*

i niech ci wypłynie z twarzy żyrafa pod tytułem Grażynka,

i niech ci wypłynie, kap, kap, kap, z nosa, na dżinsy.

*

*

Monika Dubiel (II nagroda)

Monika Dubiel

MODLITWA POETY

*

boże ześlij wojnę

zarazę albo pogrom

niech popłynie krew

ulicami mojego miasta

niech płonie 10 wieków kultury

w ofierze całopalnej

dla mojego talentu.

Boże, spraw by legł w gruzach mój dom .

by zgwałcono mi siostrę

a z łona matki

wypruto mi nienarodzonego brata

jak niepotrzebną już tarczę z rękawa.

I pozwól mi

Rzucać się pod czołgi

ze słowami na szyi.

Boże, oddaj władze

w ręce krwawych tyranów

Bym imiona przyjaciół

musiał wypowiadać szeptem

oglądając się przez ramię;

Boże, spraw bym wiersze swoje musiał rzęzić

z gardła zdławionego

ciężką łapą cenzury.

Bym mógł je zapisywać

na ścianie celi

atramentem płynącym mi z ust

stawiając wybite zęby

zamiast przecinków i kropek;

Boże, niech połamią mi palce

bym nie mogąc utrzymać pióra

uczył współwięźniów

swoich wierszy na pamięć

tak by po wyjściu na wolność

mogli je spisać.

i schować do szuflady potomnych

Boże! Daj mi zostać prawdziwym poetą.

*

*

Kamil Zając (II nagroda)

Kamil Zajac

NO FUTURE

*

Damy ci, ci, kredycik.

Specjalnie dla ciebie, ciebie

dedykowany debecik.

*

Podżyruje tobie, tobie Pan Krecik.

Z podziemny uśmieszkiem gratis.

Kiedyś punk. Teraz wyłącznie bank, bank.

*

Ludzie posiadają coraz mniej wartości.

Państwo na lewo pozbawia nas własności.

Nikt nie ma prawa do naszej godności.

*

God Save The PIN.

*

*

Adam Pietryga (III nagroda)

Adam Pietryga

KOBIETA MOŻE SIĘ PODOBAĆ

*

Kobieta może się podobać

gdy ją widać i gdy jej nie widać

*

kobieta może się podobać

gdy potrafi czytać i gdy nie potrafi czytać

*

kobieta może się podobać

gdy czyta nekrologi i gdy nie czyta nekrologów

*

lecz nie spodoba się już tobie

gdy czyta nekrolog twój

*

*

*

Anna Maria Micińska (III nagroda)

Anna Maria Micinska

NIE TY

*

Teraz

Gdy już głośno

Umiem mówić cicho

to wykrzyczę

*

żeby mniejsza połowa świata słyszała

jak to nie

Bardzo Cię znoszę

*

Lubię, gdy mówisz

nic

I kiedy nie

Rozmawiamy

Uwielbiam nie

Oglądać Ciebie

*

Najbardziej na świecie Kocham Cię

za to, że nie istniejesz.

*

logowroc2016

Imprezę sponsoruje Gmina Wrocław.logo_footer

 

Zapraszamy na 1056 Czwartek Literacki

Zarząd wrocławskiego oddziału SPP zaprasza na 1056 Czwartek Literacki, który będzie miał tym razem wyjątkowy, zaduszkowy charakter – spotkamy się, aby powspominać Koleżankę i Kolegów, członków Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, którzy odeszli od nas w ostatnich latach. Podczas spotkania Waldemar Okoń opowie o Irenie Wyczółkowskiej, profesor Jacek Łukasiewicz o Feliksie Przybylaku, a Gabriel Leonard Kamiński o Erneście Dyczku.

Spotkanie odbędzie się 5 listopada (czwartek) w klimatycznej piwniczce udostępnionej przez „mia ART GALLERY”, ul. Św. Mikołaja 61-62, Wrocław, jak zwykle o godzinie 18. Zapraszamy Czytelników, którzy zechcą w zaduszkowej atmosferze powspominać troje zasłużonych członków naszego Stowarzyszenia, pisarzy i poetów związanych z Wrocławiem i Dolnym Śląskiem.

Foto

logowroc2016

Imprezę sponsoruje Gmina Wrocław.logo_footer

 

Turniej Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka
22 PAŹDZIERNIKA 2015 – XXV EDYCJA!

Wrocławski Oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich zaprasza na jubileuszową, XXV edycję Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka, która odbędzie się 22 października (czwartek) w Klubokawiarni Mleczarnia (ul. Włodkowica 5, Wrocław). Początek imprezy o godzinie 18.00.

W puli nagród 2400 zł!
Pierwsza nagroda 1000 zł!

wojaczek1Konkurs jest przeznaczony dla młodych twórców (do 35 lat) i polega na publicznym zaprezentowaniu jednego oryginalnego i nie publikowanego wcześniej wiersza o rozsądnej długości (powinien zmieścić się na stronie maszynopisu, kopię utworu deponuje się u przewodniczącego jury). Sędziować będzie jury w składzie: Bogusław Kierc (przewodniczący), Gabriel Leonard Kamiński, Jacek Bierut. Imprezę poprowadzi Jacek Inglot.

Uwaga: aby otrzymać nagrodę, trzeba mieć przy sobie dane potrzebne do wypełnienia umowy o dzieło (NIP, PESEL itd.).

Przed turniejem, w nawiązaniu do 70. rocznicy urodzin Poety, odbędzie się specjalny panel, z udziałem obecnych na imprezie twórców, zatytułowany: „Rafał Wojaczek – nasz współczesny?”.

 RAFAŁ WOJACZEK

*

Piszę wiersz

*

Siedzę w kącie

w swoim pokoju

zamknięty na klucz

*

Od czasu do czasu

by sprawdzić

czy żyję jeszcze

szpilką się nakłuwam

a do wnętrza czaszki

wprowadzam świderek

*

Ale

albo te sposoby

są zawodne

albo już nie żyję.

*

Siedzę w kałuży krwi

to jest moja krew mówię

ale wcale nie jestem tego pewny

*

W takim razie krew

moich zwierząt

psa miłego

i innego psa mojego

krew mojej fauny spokojnej.

*

Maczam palec w tej cieczy

ciemniejącej gęstniejącej

i wypisuję na ścianie

paradoks:

*

pierwszy lepszy trup jest lepszy

od żywego byle martwy

*

Przyglądam się długo dziełu

każdemu słowu

każdej literze z osobna

nagle zauważam

że ściana jest czysta

biała

*

marzec 1965

 

logowroc2016

Imprezę sponsoruje Gmina Wrocław.logo_footer

 

Zapraszamy na 1055 Czwartek Literacki

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu zaprasza na 1055 Czwartek Literacki, który odbędzie się 1 października (tradycyjnie w czwartek) o godzinie 18 w Księgarni Tajne Komplety, Przejście Garncarskie 2, Wrocław. Gościem wieczoru będzie Zbigniew Kruszyński. Spotkanie poprowadzi Marta Koronkiewicz.

zb.k.pozZbigniew Kruszyński – ur. w 1957 r., prozaik i tłumacz; opublikował m.in. „Schwedenkräuter”, „Szkice historyczne”, „Na lądach i morzach”, „Powrót Aleksandra”, „Ostatni raport”, „Kuratora”. Laureat nagród Brulionu, Fundacji Kultury, Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek oraz nagrody im. Andrzeja Kijowskiego. Mieszka w Kotlinie Kłodzkiej. Na uniwersytecie w Sztokholmie przez kilkanaście lat prowadził warsztaty translatorskie dla tłumaczy literatury szwedzkiej. Pierwszy laureat Poznańskiej Nagrody Literackiej im. Adama Mickiewicza (2015).

Marta Koronkiewicz – ur. 1987, absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, specjalność krytycznoliteracka, doktorantka w Instytucie Filologii Polskiej UWr. Otrzymała nagrodę II stopnia w Konkursie im. Czesława Zgorzelskiego na najlepszą literaturoznawczą pracę magisterską („Antropologiczne ujęcie doświadczenia w poezji Andrzeja Sosnowskiego”). Nominowana za działalność krytycznoliteracką do Nagrody WARTO 2012 w kategorii literatura. Redaguje dział recenzji książkowych w magazynie „Rita Baum”. Stale współpracuje z „Dodatkiem LITERAckim”. Współtworzyła i prowadzi od 2010 „Kreacje Krytyczne” – cykl dyskusji o współczesnej humanistyce (kreacje-krytyczne.blogspot.com). Organizowała ogólnopolską konferencję „Nie zawsze fragment. Poezja polska lat pierwszych” (2012). Współorganizuje Mikrofestiwal – wrocławski Festiwal Młodej Poezji.

 Zbigniew Kruszyński
x

Schwedenkräuter

(Kraków 1995, Warszawa 2015, początek powieści)
x

Nazywam się…

I tak nie wymówicie. Zjadłem zresztą swój paszport,

smakował urzędowo. Przemytnik w litewskim porcie (pełnym

zardzewiałych wagonów kolejowych, pozostałość

po czerwonej, rudej, zardzewiałej armii) zarządził jedzenie

paszportów. Kolację, ucztę paszportów. Z jakiego

musimy pochodzić skraju, jeśli nawet Rosjanie nie chcą

już kupić jego dokumentów. Tam, dokąd mieliśmy płynąć,

lepiej przyjechać znikąd – zapewniali przemytnicy.

Żadnych papierów, przezroczysta pamięć, ani znaków

szczególnych, ni języka w gębie. Najwyżej kilka różowych

przecinek na zarośniętych opalonych plecach, ślady po

bezimiennych badaniach zadanych przez niewiadomych

badaczy (też chcieli tylko nazwisk i adresów). Zamiast

podpisu, w prawym dolnym rogu nieczytelna, naznaczona

niedopałkiem skóra.

Uchodźstwo znikąd jest ostatnio tak praktykowane, że

wkrótce będziecie musieli zatrudniać tłumaczy niemoty,

język niewiele różniący się od łotewskiego.

Dwa dni czekaliśmy stłoczeni w jednym wagonie, mimo

że dość ich było dla każdego z nas. – Nie narzekajcie –

przywracał historyczne proporcje osobnik przynoszący

jedzenie i wodę – jeszcze niedawno zmieściłoby się tu

trzy razy tyle Żydów. I oni – zarechotał – pojechali w przeciwną

stronę. – Śpij, Żydzi są mniejsi. Jakaś matka uspokajała

wciśniętego w kąt wagonu niedowiarka syna.

Trzeciego dnia, o zmroku że choć oko wykol, pojawił

się statek (widząc, na co wstępuje, nikt by się nie kwapił).

Był to stary, pamiętający latimerie kuter. Przez chwilę zapachniało

rybami i solą, wakacje w śródziemnomorskim

porcie, sierpień, suszące się na balkonie pasiaste stroje

kąpielowe, Nabokov w Menton, kremy, plaża. Później

śmierdział już tylko duszący, przepalony lub zjełczały,

nie wiadomo – od ryb czy silnika, olej. Miejsca było jeszcze

mniej niż w wagonie: czyżbyśmy przechodzili na judaizm.

– Czego znowu, wagony nie pływają – burknął

przemytnik. – Pomylili nas z rybami – odciął się dyżurny

dowcipniś (jesteśmy dyżurnym, ciętym, dowcipnym narodem).

logowroc2016

Imprezę sponsoruje Gmina Wrocław.logo_footer

 

VII edycja Turnieju Jednego Wiersza
„Wiosna poetów” – wyniki!

18 czerwca 2015 roku w klubie Sanatorium Kultury (Wrocław, Przejście Garncarskie 2) odbyła się VII edycja Turnieju Jednego Wiersza „Wiosna poetów”, organizowanego tradycyjnie od 2007 roku przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, obok Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka przeprowadzanego jesienią. W konkursowym jury zasiadł Jacek Bierut, Gabriel Leonard Kamiński oraz Leszek Budrewicz. Sędziowie wysłuchali wierszy 14 autorów. Nagrody (w postaci honorariów za zakupione utwory) otrzymali: I. (500 zł) Kamil Zając za wiersz „Dysproporcja”, II. (300 zł) Anna Maria Micińska za wiersz „Mamy się”, III. (200 zł) Jakub Konofoł za wiersz „Gra w kawiarni”.

Ponadto sędziowie wyróżnili utwory dwojga uczestników: Agnieszki Wojciechowskiej („Burza wszczynana dla samego hałasu”) oraz Ostapa Nożaka („O przejściu”). Przewodniczący jury, Leszek Budrewicz, w wygłoszonym po turnieju podsumowaniu podkreślił wysoki poziom artystyczny nagrodzonych utworów.

Nagrodzone i wyróżnione utwory.

fot. Kamil ZajĄc

 Kamil Zając (I nagroda)

Dysproporcja

Dysproporcja się powiększa.

Świat jest sprzedany.

Idealnie kwadratowe poletka walki.

Na księżycu wykupione są już działki.

*

Człowiek zredukowany do funkcji.

Niebywale użyteczny, niesłychanie nijaki.

Przewrotność końca świata

polega na tym, ze nigdy nie nastąpi.

*

Ludzie zwyczajnie wykończą się sami.

Nie dając żadnego dowodu na własne istnienie.

Beton, centra handlowe, masa bitumiczna.

Matko Ziemio, wybacz, byłaś śliczna.

fot. Anna Maria Miciäsika

Anna Maria Micińska (II nagroda)

 Mamy się

Mamy się

Dobrze

Ty się masz

Ja się nie mam

Nie mam siebie wcale

*

Szukam siebie lecz mnie się wydaje,

że ty posiadasz mnie już na stałe

*

Mamy się

Ku sobie

Ja ku Tobie

I Ty

Ku sobie

*

Mamy się

Ale nie mamy siebie

Ja nie mam Ciebie

*

To trochę tak

Jakby mnie nie było

*

Oddałam Ci resztki serca i ostatnie buty

*

Teraz chodzę boso

Bo są,

Takie sytuacje

Gdy jeden ma drugiego w sercu,

a drugi w sercu tego pierwszego nie ma

*

Bo ma go w klatce

Ewentualnie w dupie

fot. Jakub Konofaˆ

Jakub Konofał (III nagroda)

Gra w kawiarni

W kawiarni ścisk dzisiaj, bo jak plakat głosi

Na wieczór dziś miano poetów zaprosić

Wszedł pierwszy i mimo wysiłków największych

Uzyskał jedynie garść śmiechów szyderczych

I drugi nie przypadł do gustu nikomu

Publika już miała się zbierać do domu

Lecz większość wstrzymała odmiana swoista

Bo wszedł nie poeta, lecz muzyk – pianista

*

– Och, w końcu odmiana, nie warto wychodzić;

Muzyka wszak wszelki obyczaj łagodzi! ‑

Więc siadł, kto gdzie mógł, na krzesełko, na stolik,

Pianista w bok splunął i zaczął powoli.

Rozpoczął od malej i wysokiej nutki

Aż każdy zrozumiał – to chłopiec malutki

Co na wsi miał dom w czasie międzywojennym

Tak brzmiał pierwszy akord – dość prosty, przyziemny

*

Następne akordy – że Ach! Trzepoczące

Bo na wsi i kury i kaczki, zające,

Koniki, króliki i mnóstwo zwierzątek

I o tym był właśnie melodii początek

I żyłby, i grałby tak wiosny, jesienie,

Lecz wdarły się dźwięki z posępnym odcieniem.

To najazd, apele i flagi na maszcie,

To tata w AK ale wujek w Wehrmachcie

*

To koniec koników, kaczuszek, zwierzątek,

To krycie się w sianie i trupy śmierdzące

To głód najgłodniejszy, głodniejszy niż bieda

To chłód chłodny tak, że grać prawie się nie da,

Lecz gra; teraz widzi strach dzieci po nocy

Przez który ich matki płakały z niemocy

I chaos w ich głowach i długie ucieczki

Rozstania, spotkania pod ziemią – i świeczki.

*

Publika słuchała czas jakiś spokojnie

I wciąż nabrzmiewała wspomnieniem o wojnie

Az w końcu ktoś krzyknął: „To znieść niepodobna,

Gdy tylu to siedzi wciąż zdrajców z osobna”

I wstał, skoczył wciekły na swego sąsiada,

Co Niemca miał ojca, pradziada i dziada.

I nagle zaczęto prac ludzi po mordach

Za matkę, za babkę i to jak wygląda.

*

Pianista grał ciągle ze skupieniem na twarzy.

Nie tyle odpuścił, co nie zauważył,

A grał teraz młodych, spragnionych młodości

Co wojna zniszczyła ich system wartości

Niszczyła odwagę i męstwo w mocarzach

I wszystkich tak samo wciąż biła po twarzach

A ludzie cierpieli, słyszeli ich glosy

Więc prali się mocniej, by pomścić ich losy

*

Po nosach, po brzuchach, jak wściekłe tornado

By śmierci niewinnej stać mogło się zadość

Krzyk w końcu się przedarł przez dźwięki pianina

Pianista popatrzył – to istny kryminał!

I nie chcąc przeszkadzać w tak wzniosłej zabawie

Powiedział dość cicho, półszeptem już prawie:

„Dobranoc! Dogada się z mniejszą robotą

mrówkojad z mrówkami, niż muzyk z patriotą!”

*

*

Agnieszka Wojciechowska (wyróżnienie)

Burza wszczynana dla samego hałasu

trzy tysiące uszczypnięć, żeby potem zagryźć mnie

cytryną. trzeba się stawać po-woli

*

narzędziem do wycinki drzew można być

chwilę. i wrócić człowiekiem przez otwór mamy.

 *

a mama to druga twarz wplątana we włosy,

parasolka bez możliwości złożenia.

*

chciałabym jej żółtego tulipana

oczyścić z marcowych wspomnień,

*

ale imponderabilia jak żarówki na plaży

– gasną na widok grzech-kotki.

 *

pod kluczem miauczy pokój.

samokontrolnie zamykam ściany.

*

sieroty wojny są głuche. muszą

zadusić pamiątki niczym matka (nie)swoje dzieci.

*

*

Ostap Nożak (wyróżnienie)

O PRZEJŚCIU

i póki płynie woda,

póki rosną włosy,

póki opowiadania o literaturze

są wciąż opowiadaniami o literaturze,

pędzą do mnie twoje opinie, zdania,

wspomnienia, marzenia i nadzieje,

które przenikając przez ciała innych

robią się po trochu moimi opiniami, zdaniami,

wspomnieniami, marzeniami i nadziejami –

po trochu i po trochu

moimi

nie moimi

urojeniami

*

a ty

pośrodku

między moim oddechem

a twoimi oczyma

pragniesz napisać mi

o tym jak przemawiają do ciebie

ściana i winorośl

i przekazując mi wiadomość

załączasz drobnymi literkami

winogrona twojego ja

słodkie okruszki

ziarenka z makówek

*

Imprezę wspierał finansowo Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego.

logotyp-umwd_nowy

 

Turniej Jednego Wiersza „Wiosna poetów”
18 CZERWCA – VII EDYCJA!

Wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich zaprasza na VII edycję Turnieju Jednego Wiersza „Wiosna poetów”, który odbędzie się 18 czerwca (czwartek) w klubie Sanatorium Kultury (Przejście Garncarskie 2, II p., Wrocław). Początek imprezy o godzinie 18.00.

W puli nagród 1000 zł!

Konkurs jest przeznaczony dla młodych twórców (do 35 lat) i polega na publicznym zaprezentowaniu jednego oryginalnego i nie publikowanego wcześniej wiersza o rozsądnej długości (powinien zmieścić się na stronie maszynopisu, kopię utworu deponuje się u przewodniczącego jury). Sędziować będzie jury w składzie: Gabriel Leonard Kamiński, Jacek Bierut oraz Leszek Budrewicz (przewodniczący). Imprezę poprowadzi Jacek Inglot.

Uwaga: aby otrzymać nagrodę, trzeba mieć przy sobie dane potrzebne do wypełnienia umowy o dzieło (NIP, PESEL itd.).logotyp-umwd_nowy

Imprezę wspiera finansowo Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego.

Przed turniejem, w ramach specjalnego 1054 Czwartku Literackiego, odbędzie się spotkanie z wrocławską pisarką i poetką Urszulą Benką. Spotkanie poprowadzi Leszek Budrewicz.

Fot_UrszulaBenkaUrszula Małgorzata Benka – poetka, prozaik, autorka esejów, krytyk sztuki, tłumaczka literatury francuskiej i angielskiej. Doktor humanistyki, studiowała także psychologię. W latach 1983-1987 przebywała we Francji. W 1987 wyjechała do USA. Była stypendystką rządu francuskiego, Europejskiej Organizacji Niezależnych Intelektualistów w Paryżu, dwukrotnie stypendystką Ministerstwa Kultury w Polsce oraz Rządu Saksonii. Członek nowojorskiego PEN Club. Twórczość Urszuli Benki była tłumaczona na wiele języków, m.in. na angielski, czeski, fiński, francuski, niemiecki, szwedzki, rosyjski. Opublikowała m. in. tomiki poezji : Chronomea (1977), Dziwna rozkosz (1978), Nic (1984), Perwersyjne dziewczynki (1984), Ta mała Tabu (1992), Kielich Orfeusza (2003) oraz tom prozatorski O (1998) i esejów psychomitopolityka, wyróżnione przez Fundację Kultury.

Leszek Budrewicz – dziennikarz, pisarz, poeta i scenarzysta. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. Po transformacji ustrojowej w Polsce w 1989 r. został pierwszym redaktorem naczelnym dolnośląskiego dodatku „Gazety Wyborczej”, a następnie redaktorem naczelnym dziennika „Wieczór Wrocławia”. Wydał m.in. zbiory Pierwsza i druga wojna światów, Noc długich szyj, Złodziej cukierków. Jest laureatem nagrody miesięcznika „Odra” za reportaż o powodzi tysiąclecia we Wrocławiu w 1997 r. Wykłada dziennikarstwo na Uniwersytecie Wrocławskim i w Dolnośląskiej Szkole Wyższej. Ponadto jest znanym działaczem struktur podziemnych „Solidarności”, za co został w 2007 r. odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, którego przyjęcia odmówił.

Urszula Benka

 

kosmos i perła

naga prastara małpa

pali cygaro

uśmiechnięta do wilków do krat do alchemicznych retort

do Eine Kleine Nachtmusik

logowroc2016

Imprezę wspiera finansowo Gmina Wrocław. logo_footer

Zapraszamy na 1053 Czwartek Literacki

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu zaprasza na 1053 Czwartek Literacki, który odbędzie się 28 maja (tradycyjnie w czwartek) o godzinie 17 w Kawiarni Literatka, Rynek 56/57, Wrocław. Gościem wieczoru, zatytułowanego „ELITA – nie tylko kabaret”, będzie Jerzy Skoczylas. Spotkanie poprowadzi Robert Migdał.

FOT_jerzy_skoczylasJerzy Skoczylas – satyryk, autor i aktor kabaretowy, jeden z założycieli Kabaretu ELITA, absolwent Politechniki Wrocławskiej. Redaktor Polskiego Radia Wrocław, gdzie współtworzy satyryczny magazyn „Studio 202”. W kultowej, radiowej wersji trylogii „Rycerzy trzech” był wachmistrzem Srogim Luśnią. W radiowej „Trójce” dał się poznać jako autor i wykonawca w „Ilustrowanym Tygodniku Rozrywkowym” i w „60 minut na godzinę”. Jest autorem setek skeczy, monologów, wierszy i piosenek, a także scenariuszy audycji radiowych i telewizyjnych oraz dwóch sztuk teatralnych. Wydał tomik wierszy pt. „Elita – nie tylko kabaret” i książkę „Elita i Studia 202, czyli: Hej szable w dłoń”. Od pięciu kadencji jest radnym Rady Miejskiej Wrocławia, gdzie przewodniczy Komisji Kultury i Nauki, a obecnie pełni funkcję v-ce przewodniczącego Rady. Odznaczony m. in. medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”, a także brązowym i złotym Krzyżem Zasługi. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Związku Artystów Scen Polskich, Stowarzyszenia Autorów ZAiKS i Związku Autorów i Kompozytorów ZAKR.

Robert Migdał – dziennikarz i redaktor Gazety Wrocławskiej. Ukończył nauki polityczne na Wydziale Nauk Społecznych UWr, pierwsze doświadczenia dziennikarskie zdobywał w „Super Expressie”, gdzie był reporterem przez osiem lat. W 2009 roku ukazała się jego debiutancka powieść obyczajowa „Fader”. W 2010 roku był nominowany do ogólnopolskiej nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii „wywiad” za rozmowę „W życiu trzeba wszystkiego spróbować”, w 2011 zdobył pierwszą nagrodę w ogólnopolskim konkursie im. Macieja Szumowskiego za reportaż „To nie jest kraj dla starych ludzi?”. Pod koniec 2011 roku ukazała się jego druga książka „Tylko nie o polityce, proszę…” – zbiór 28 rozmów z politykami o ich życiu i pasjach. Jego reportaże i rozmowy znalazły się też w książkach „Dziennikarskie hity” (2011) i „Polska zza siódmej miedzy” (2012). Obecnie ukończył pisanie swojej trzeciej książki – biografii gwiazdy zespołu „Tercet Egzotyczny”, Izabelli Skrybant-Dziewiątkowskiej.

Jerzy Skoczylas

 

G i n ą  n a m  p o e c i

Tłum ekologów żądnych krwi

z wielkim zapałem chroni mrówkę.

Walczy o larwę, pchłę i ćmę.

i o plamistą Bożą krówkę.

A obok larwy, pchły i ćmy,

choć wszystkim słonko równo świeci,

Bezgłośnie i bez zbędnych słów

masowo giną nam poeci.

Tam luksus i kolejny cud,

tutaj okazja super fajna.

Wielka wyprzedaż, wielki fuks

i eldorado made in China.

I niby całkiem dobrze jest

i dzięki Bogu jakoś leci.

Ogólna frajda, wdzięk i luz,

lecz obok giną nam poeci.

Znany prezenter wykład ma

na temat życia oraz tycia.

Odkrywa w mgnieniu oka to,

co wszyscy mieli do ukrycia.

Prezenter wdzięczy się i gnie,

żel mu na sztucznych włosach świeci,

A w starym parku, w cieniu drzew

cichutko sobie mrą poeci.

Głośników ryk, ekranów blask,

zagłusza wszystko co się rusza.

Dołącz  do tłumu, równaj krok,

tańcz jak ci grają. Hulaj dusza!

Szalej wśród blichtru sztucznych braw.

Stawiaj, pożyczaj i używaj,

lecz miej świadomość, że gdzieś tam

poetów ciągle nam ubywa.

To prawda: życie to nie wiersz,

a świat ten ma naturę hardą,

Więc dla poezji miejsca brak,

po ziemi trzeba stąpać twardo.

Poeta głowę w chmurach ma,

lecz tylko on, bezsenną nocą,

wprawdzie nie powie ci jak żyć,

ale powiedzieć może… po co.

logowroc2016

Imprezę sponsoruje Gmina Wrocław.logo_footer

 

LIST OTWARTY WROCŁAWSKIEGO SPP

Prezydent Wrocławia
Rafał Dutkiewicz
Sukiennice 9, 50-107 Wrocław

Przewodniczący Rady Miejskiej Wrocławia
dr Jacek Ossowski
Sukiennice 9, 50-107 Wrocław

 

List otwarty sprawie powołania we Wrocławiu
Domu Literatury im. Tymoteusza Karpowicza

Szanowni Państwo!

Powodowani troską o stan i właściwe wykorzystanie zasobów kulturalnych naszego miasta i regionu, my, niżej podpisani wrocławscy twórcy literatury, zwracamy się do władz miasta z prośbą o powołanie we Wrocławiu instytucji miejskiej zajmującej się tylko i wyłącznie literaturą, czyli Domu Literatury. Proponujemy, aby przyszła placówka nosiła imię poety przez wiele lat związanego z Wrocławiem, Tymoteusza Karpowicza.

Wrocławskie środowisko literackie, tak silne w przeszłości (w latach sześćdziesiątych XX w. mówiło się o tzw. „wrocławskiej szkole w literaturze”), obecnie stanowi zaledwie cień tego, czym było kiedyś. Choć jest nadal merytorycznie wartościowe, potrzebuje wsparcia, instytucji pomagając rozwijać i ochraniać jego dorobek (we współczesnej kulturze rola literatury jest marginalizowana, przestała być uważana na podstawowe dobro kultury). Potrzebuje pomocy publicznego mecenasa, zwłaszcza że sponsorzy prywatni nie garną się do wspierania literatury.

Problemem współczesnego życia literackiego we Wrocławiu jest wysoki stopień atomizacji – instytucji zajmujących się literaturą (stowarzyszeń, fundacji czy biur) teoretycznie jest nawet sporo, ale każda jest skupiona wyłącznie na sobie, to chór złożony z solistów – w efekcie, zamiast spójnej melodii, mamy kakofonię: cykl zdarzeń i przedsięwzięć układających się w obraz dość przypadkowy i chaotyczny, słabo widoczny w życiu miasta (co się przekłada np. na niezbyt liczne uczestnictwo mieszkańców w imprezach literackich).

Dom Literatury powinien uzupełnić istotny brak istniejący we wrocławskim życiu literackim – nie ma bowiem instytucji koordynującej w skali miasta działalności poszczególnych środowisk zajmujących się literaturą i wspomagającej ich działania (te środowiska, jak cała literatura, są po prostu biedne). Zasięgiem działania powinien obejmować nie tylko Wrocław, lecz także cały region Dolnego Śląska – aby wykorzystać potencjał pisarzy żyjących i tworzących w ośrodkach lokalnych. Domy Literatury istnieją w wielu europejskich miastach i są usytuowane w eksponowanych miejscach.

Przyznanie Wrocławiowi tytułu Światowej Stolicy Książki 2016 (a także ewentualne starania o tytuł Miasta Literatury UNESCO) będzie miało sens tylko wtedy, gdy towarzyszyć mu będzie projekt reformy (przede wszystkim scalenia, tj. skoordynowania, i zdynamizowania) miejscowego, obecnie zatomizowanego i dość anemicznego, życia literackiego i nadania mu nowego impulsu rozwojowego. W przeciwnym wypadku to szlachetne miano będzie jedynie jeszcze jednym ładnie brzmiącym tytułem, nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością.

Koncepcja programowa Domu Literatury im. Tymoteusza Karpowicza jest zawarta w załączniku do niniejszego listu – załącznik nr 1.

Łączymy wyrazy szacunku,

Autorzy i inicjatorzy Listu otwartego

Zarząd Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddziału we Wrocławiu
Eugeniusz Dębski (Prezes)
Waldemar Okoń (Wiceprezes)
Ewa Ferenc-Szydełko (Sekretarz)
Jacek Inglot (Skarbnik)
Krzysztof Rudowski (Członek Zarządu)

 

Załącznik nr 1

Koncepcja programowa powołania we Wrocławiu Domu Literatury im. Tymoteusza Karpowicza

Dom Literatury byłby odpowiedzią na potrzebę powołania forum (miejsca), gdzie te środowiska – na co dzień działające całkowicie oddzielnie i mało efektywnie – mogłyby się spotkać i podjąć wspólne działania; byłby nie tylko miejscem, ale i instytucją, która by takie działania wspomagała i inicjowała.

  1. Wrocławska literatura pilnie potrzebuje wsparcia organizacyjnego – czymś takim są istniejące w wielu europejskich miastach Domy Literatury (w Polsce instytucja pod tą nazwą istnieje np. w Łodzi). Dlatego miasto – jako mecenas posiadający odpowiednie środki finansowe i logistyczne – powinno powołać podobną instytucję, która udzieli ludziom literatury konkretnego wsparcia i zarazem stanie się płaszczyzną współdziałania CAŁEGO środowiska. Uwaga, to nie może być jedynie kolejne biuro ds. literatury, lecz instytucja, która zapewni JAKOŚCIOWĄ ZMIANĘ przez nowy na gruncie wrocławskim model działania.
  1. Musi być to instytucja neutralna, zarządzana profesjonalnie, programowo otwarta na wszystkie środowiska – nie powinna ZASTĘPOWAĆ działań środowisk twórczych skupionych w stowarzyszenia, fundacjach czy grupach twórczych, przeciwnie, ma być nastawiona na WSPOMAGANIE ich pracy, jako instytucjonalny partner wyposażony w odpowiednie środki finansowe i logistyczne. Nie wyklucza to rzecz jasna podejmowania własnych inicjatyw. Wrocławscy literaci powinni mieć wpływ na działalność Domu Literatury (np. w postaci rady programowej o rzeczywistych prerogatywach), nie mogą nim zarządzać wyłącznie urzędnicy od kultury (powinien posiadać coś w rodzaju statutu, wyszczególniającego jego zdania).
  1. Zadania Domu Literatury:
  • stypendia dla twórców;
  • program rezydencji pisarskich;
  • organizacja i współorganizacja imprez (festiwale, seminaria, konkursy itp.);
  • organizacja nagrody literackiej Miasta Wrocławia;
  • szkolenia i warsztaty dla młodych twórców;
  • promocja w kraju i za granicą wrocławskiej literatury (wspieranie tłumaczeń);
  • inicjatywa wydawnicza (wspierania wydawania książek);
  • program opieki nad projektami twórczymi (od pomysłu do książki);
  • współpraca z organizacjami i środowiskami zajmującymi się literaturą;
  • wydawanie własnego periodyku literackiego prezentującego dorobek miejscowego środowiska oraz redagowanie portalu literackiego;
  • pozyskiwanie sponsorów;
  • prowadzenie kawiarni literackiej.
  1. Miejsce: najlepiej w centrum, blisko Rynku, gdzie ogniskuje się życie miasta, w osobnym dużym obiekcie (ma być to prawdziwy DOM Literatury). Jeśli gdzieś na peryferiach (np. w willi Karpowicza na Krzykach), to najlepiej z jakąś ekspozyturą w centrum w postaci biura (chodzi o fizyczną obecność w centrum miasta).
  1. Fundusze: Dom Literatury powinien być miejską jednostką budżetową (jak domy kultury), część finansów można uzyskać, przenosząc środki i etaty z innych jednostek zajmujących się kulturą, w których także pracują osoby zajmujące się literaturą (tj. instytucje te „oddałyby” literacką działalność do Domu Literatury, razem z ludźmi i funduszami).

© Jacek Inglot oraz Zarząd Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddziału we Wrocławiu

XXIV TURNIEJ JEDNEGO WIERSZA IM. RAFAŁA WOJACZKA

Jacek Inglot_Wojciech Koryciäski23 października 2014 roku w klubokawiarni Mleczarnia (Wrocław, ul Włodkowica 5) odbyła się XXIV edycja Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka, organizowanego tradycyjnie od 1990 roku przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

W konkursowym jury zasiadł Henryk Wolniak, Jacek Bierut i Gabriel Leonard Kamiński. Sędziowie wysłuchali wierszy 23 autorów.

Nagrody otrzymali:

  1. (800 zł) Bartosz Sadulski, dwie równorzędne II. (po 400 zł) Kamil Zając i Rafał Różewicz, dwie równorzędne III. (po 200 zł) Dominika Parszewska i Tomasz Kościelniak.

Przed turniejem, w ramach 1050. Czwartku Literackiego, wystąpił świdnicki prozaik Wojciech Koryciński. Spotkanie z pisarzem prowadził Jacek Inglot.

Teksty nagrodzone

Bartosz Sadulski

 

Bartosz Sadulski (I nagroda)

 

batalia

niby laba a elf spalony

i syf powiększa swoje terytorium

                        

dudziarz wciąż gra smutną piosenkę

bo nie zna innej – brzmi znajomo?

.

z braku laku do zalepienia oczka

co nim nadmiernie zezuję wstecz

.

oddycham atmosferą świąt

(dostałem wyrzuty i skarpety

.

noszę je zamiennie choć wolałbym

amebę co jest lepsza niż kot)

.

miodu chce się wszystkim

tylko nie pszczołom i potentatom strachu

.

na rynkach a w domach impotentom

zaspokajającym się utratą – oligarchia

.

jest lepsza niż seks a bombardować spamem

nie może byle kto bo rozrząd z górki oraz odrzut

.

wzbroniony – w to mi graj bo moje serce

jest jak pusta lodówka bez miejsca na suspens

.

kawalkada jąder w modnym suspensorium

przechodzi ze starego w nowy rok

.

po którym obiecujemy sobie wiele

a on jest tylko liczbą – po co światła

.

sztuczne ognie zimne jak taniec komórek

przecinanie wstęgi na twoim odcinku

.

jak jestem już po drugiej stronie

i obficie zajmuję się uczuciem zdziwienia

 

 

 

Kamil ZajĄc

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kamil Zając (II nagroda)

  

Striptiz

Labirynt oczekiwań czy spirala rozczarowań?

Treść i forma winny być tożsame jak kształty.

Estetyczne preferencje, lepiej mniej, a nie więcej

.

i więcej. Zachłanność? Już dość! Ironia okrywa

welwetowym woalem wkurwienie i złość.

Bezradność to fatalny stan. Nigdy nie jesteś sam

.

na sam z samym sobą, jestestwem, podmiotem, osobą?

Wybierz liczbę mnogą! Dzierżaw zaimki, celebruj chwilki,

strój się w minki. Delikatnie, bezszelestnie, bez spinki.

.

Rafaˆ R˘ľewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rafał Różewicz (II nagroda)

Maszynka do huśtania się między brzegami

 

Moment, kiedy zaczynam jeździć po twarzy

jak po burej suce, to nie czas już na doglądanie swoich włości

przed lustrem. Zasięgiem objęły policzki, istne czerwonoziemy –

ostatnio notorycznie wystawiałem je do wiatru

zwanego klimatyzacją. Ruszała z kopyta wraz z całym zaprzęgiem,

aromat identyczny z jakże naturalnym odświeżaczem,

.

co poganiał naprzód, aż przedwcześnie wychodziłem z wziętej w posiadanie toalety.

W takich warunkach nie mogłem sobie spokojnie golnąć,

naciskany prozaicznym rozwolnieniem. Oznaczało wolność

dla trawionego smrodem gówna, którego jedyną powinnością jest

usuwać się z drogi. Prowadzi go w dół, do piekła rur –

gorszego niż na płótnach Boscha. Tam miast aniołów szczurze gęby. Plebs.

.

I ta niemożność awansu, co by zaprowadził na tron – pod klozetową deskę.

Jak w Płn. Korei (u nas widziałem gówniane deski, z gównem jak tuszem

pod powiekami – uzewnętrzniały potrzeby współobywateli). Przyznaję:

czasem i ja zapominałem uczesać kibel. Tradycjonalista, przeciwny

ingerowaniu w naturę (teraz nie. I kiedy to mówię, trwa wycinka,

chciałem rzec tropikalnych lasów, ale w naszym kraju rosną tylko wąsy).

.

WĄSY powszechne niczym polactwo. Maszynka, która

pozbawia mnie wyglądu szlachcica jest NAD wyraz skuteczna.

Przypomina księżycowy lądownik. Osiadła w zabudowanym terenie

(pośród nosa, ust i uszu, i czymś podobnym – tym czymś

chciałby zostać najpewniej zamiejscowy pieprzyk),

by wyciąć w pień nie tylko zarost, ale i zarodki. Taka tam

.

skrobanka na życzenie (przejedziesz więcej razy niż zwykle,

a włoski zapomną, że miały zaistnieć). Zacięcie, z jakim to czynię

świadczy, że jestem podatny na sugestie. Ogol się wreszcie!

Słyszałem, inaczej żyletka będzie miała prawdziwy bieg

z przeszkodami. W lustrze widzę jak biegnie. Czasem

skacze w dal, kiedy z bólu syknę, lecz umowa o dzieło

.

ma swoje prawa. Ja mam prawo do zachowania pozorów

(pojedynczy włosek pod nosem zachowany w tajemnicy –

przyjdzie czas, że da znać reszcie). W końcu życie

to odwieczny taniec gestów w takt zmieniającej się muzyki.

Zrzutka na naboje do magazynku gestów.

Wystrzeliwanych na ślepo, lecz w wiadomym celu.

.

Tomek Ko˜cielniak

Tomasz Kościelniak (III nagroda)

.

Ekocmentarz

Patrz, jak ładnie się rozkłada pudełko z Ikei jeśli je zdekonstruować.

.

W żyznej glebie proces się pogłębia. Z czerni wypełzają mali architekci

.

i w tej samej czerni, włos po włosku, wszystkie micele, mostki wodorowe

.

rozpuszczają cierpliwie, a ty myślisz o wieżowcach, szklanych gmachach,

.

z których wychodzić to jak opuszczać ciało.

.

Dominika Parszewska

Dominika Parszewska (III nagroda)

 

Fanfiki/Kink-meme

 

Aksolotle

.

Te wszystkie nieudolne wiersze które się czyta i pisze, i drze, i kasuje:

fiki do Heideggera, paru innych filozofów.

.

Uczciwe fiki byłyby lepsze, crack albo fill z kink-meme, Prompt: Heidegger/Adorno, foe-yay, hatesex, BDSM oczywiście,

chociaż Theodor nazwałby to snobizmem,

a Martin seksem-ku-śmierci albo czymś w ten deseń.

.

Kiedy masz młotek, wszędzie widzisz gwoździe

.

(Prompt: alternate universe fic, gdzie cywilizacji Zachodu wszystko się udaje,

ipso facto my jesteśmy martwi, nienarodzeni,

– ciemność zamknęła się dla nas wieki temu, jak oczy szczeniąt ślepe gdy ich workowaty

Titanic powoli nabiera wody;

patrzymy od środka, ruch powieki, jak gilotyny, pusty kadr, powolutku opada. –

Sedina und Opera stoją w Stettin, nikt w Stettin nie narzeka na polski burdel, mruczę w twoje

ramię takie to AU, Heidegger spokojnie dyskutuje z Habermasem o byciu-ku-śmierci,

– kończą oczywiście w łóżku, bo to fik i kink-meme, lecz wcześniej –

Habermas nie ma wyrzutów, wie, co było konieczne, ale, stwierdza, ten koncept, ten koncept

jest wprost z Lutra; mruczę ci to AU, oddech łaskocze szyję. czy muszę być

taką polską dziwką w każdej sekundzie bytu, tak raczej muszę,

mój pradziadek w Oświęcimiu, a twój w Wermachcie to tak samo dobry

powód do orgasm denial, jak każdy inny,

widzisz, my żyjemy, to już pretekst do porno, rule 34, skarbie)

.

kiedy masz gwoździe, wszędzie .widzisz dłonie, chrząstkę ucha, genitalia, [krzyże moich pragnień]

.

Tak, te fiki muszą zostać napisane, skoro

.

– rule 34 –

.

żyjemy jak dzieci w ruinach miast,

zbieramy odłamki, strzaskane reliefy, popalone stronice,

[seksualność traktujemy z atencją, jak dorośli honor],

bawimy się w dorosłość,

w dom.

.

wojna, która idzie, będzie na serio. wtedy zamkniemy oczy, zatkamy uszy,

dzieci, dzieci, zawołają, gdzie wasi rodzice

zwykle się bawią z wami w chowanego?

.

6 V 2014 III tyś. AD

Imprezę sponsorowała Gmina Wrocław logowroc2016 http://www.wroclaw.pl/kultur

Zapraszamy do odwiedzin Multimedialnego Archiwum Literatury Wrocławskiej – VII edycja!

W roku 2014 zrealizowaliśmy VII edycję trwającego od kilku lat projektu multimedialnego, zainicjowanego prze wrocławski oddział SPP i wspieranego finansowo przez Gminę Wrocław – wideoarchiwum zawierającego prezentacje autorskie wrocławskich twórców literatury, wywiady z nimi i rejestracje imprez literackich. Na poświęconej mu podstronie zgromadziliśmy już bisko 60 autorów – prozaików i poetów, tak uznanych twórców, jak i przedstawicieli młodszego pokolenia. To unikalny w skali kraju zbiór artystów prezentujących wybrane przez siebie fragmenty twórczości. Dzięki zasobom MALW-y można zobaczyć czytających swoje książki popularnych twórców (Marek Krajewski, Olga Tokarczuk, Ewa Sonnenberg), a także świetnie się zapowiadających młodych autorów (Konrad Góra, Julia Szychowiak, Ilona Witkowska, Klara Nowakowska).

Materiał z każdą edycji MALW-y jest zamieszczany na płycie DVD, która jest dołączana do kolejnych wydań Dolnośląskiego Rocznika Literackiego „Pomosty”. Zapraszamy do oglądania zamieszczonych materiałów. Poniżej prezentacja Dawida Kotei.

Wiersz dla Jimiego

Zapraszamy do przeczytania relacji z akcji poetyckiej zorganizowanej pod patronatem wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i przy medialnym wsparciu czasopisma „Proces-AHA!”, przeprowadzonej przez młodych poetów zrzeszonych we Wrocławskim Forum Młodych Twórców. Poeci i poetki skupieni w Forum postanowili 1 maja rozdać na wrocławskim rynku kilkaset egzemplarzy wierszy autorstwa swojego oraz koleżanek i kolegów. Przedsięwzięcie ma uczcić wielkiego poetę rocka Jimiego Hendrixa. Czytaj relację z akcji poetyckiej oraz esej poświęcony Wojaczkowi i Hendrixowi Zespół organizacyjny

Comments are closed