Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

XXI Turniej Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka

XXI edycja Turnieju Jednego Wiersza
im. Rafała Wojaczka

image00127 października 2011 roku w klubokawiarni Mleczarnia (Wrocław, ul Włodkowica 4) odbyła się XXI edycja Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka, konkursu poetyckiego dla młodych twórców organizowanego tradycyjnie przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

W konkursowym jury zasiadł Waldemar Okoń, Jacek Bierut i Gabriel Leonard Kamiński. Sędziowie wysłuchali wierszy 27 autorów. Imprezę prowadził Jacek Ingot.

Jury zdecydowało o przyznaniu następujących nagród:

I. (800 zł) zdobył Dawid Koteja, dwie II. (po 400 zł) otrzymali Aleksandra Olejniczak i Szymon Stoczek, dwie III. (po 200 zł) Rafał Różewicz i Kamil Zając. Przewodniczący jury Waldemar Okoń wyróżnił także utwory Marcin Sierszyńskiego, Marty Nowosielskiej i Magdy Wieteski.

Przed turniejem, w ramach 1033. Czwartku Literackiego, wystąpił Henryk Wolniak, który mówił o swojej ostatniej książce poetyckiej oraz o założeniach jego autorskiej teorii „wolnizmu”. Spotkanie z poetą prowadził Andrzej Goworski.

Teksty nagrodzone

image002

 

 

 

 

 

 

Dawid Koteja

(I nagroda)

 

PORTRET RODZINNY

 

W mojej rodzinie o zmarłych mówiło się dobrze,

a o żyjących nie mówiło się wcale.

Nie mówiło się o chorobie

– słowa mogły przecież zarażać,

przenosić prątki gruźlicy, pałeczki dżumy.

 

Wujkowie i ciotki, dziesiątki dzieci

w sypialniach pachnących krochmalem.

Zza drzwi płynie kaszel jak fałszywa melodia,

płynie szmer prześcieradeł.

 

Prawda budzi się w trzewiach kaflowego pieca,

który rodzina ostrożnie rozbiera

jak starego człowieka

przed wieczorną kąpielą.

 

I kiedy dym stoi już nagi,

widzimy fotografie nadżarte ogniem:

wujkowie i ciotki, dziesiątki dzieci,

o których kadr miał zapomnieć.

 

Surowe oblicze prababki

ściąga się szybko, wypluwa słowa

niczym chmurę owadów:

 

Spal. Spal wszystko.

 

 

 

Aleksandra Olejniczak

(II nagroda)

 

PANNA MANTEL

 

W mieście panna Mantel wychodzi na zdjęciach.

migawkowe czasy zdejmują z niej duszę

i bez niej prezentuje się jak bez płaszcza,

ma głęboki dekolt i płytkie refleksje,

jakby urywki kliszy z perforowanym marginesem

błędu, który czasem popełnia chodząc w inne miejsca

o niekoniecznych porach, gdzie można spotkać

niewłaściwych mężczyzn, a właściwie strach

kogokolwiek spotkać, nie wiadomo,

czy za czarnymi drzwiami mieszka taki aparat,

który powoli rozbierze jaz ciała

i będzie wreszcie mogła zrzucić

do kontenera swoje sukienki, rozpuścić włosy.

 

Panna Mantel zna pojęcie przeznaczenia:

oszukać przeznaczenie znaczy zrobić coś.

jej przeznaczone zostało nic, dlatego

całe życie poświęciła oszukiwaniu przeznaczenia:

wkładaniu rąk w to i owo,

przebijaniu materii na wylot,

wywracaniu okryć na lewą stronę,

podszywaniu zamków pod guziki,

ale jedyne, co w ten sposób osiągnęła

to płaszcz, szlafrok na chłodne dni

i zimne wieczory, które spędzi przy grillu

z kiełbaskami i karczkiem

gładzonym szorstkimi palcami kogoś,

kto też jest czymś, zużyje się jak inne rzeczy.

i trzeba będzie wyszywać nowego

czerwoną nitką, ściegiem na okrętkę,

znów wyprawiać wesele dla ciotek

i babek z piachu wstających.

wesele łatwiej wyprawić dla dwojga,

kiedy nikt nie patrzy –

żaden ksiądz, wierni

i tak sobie nie będą,

wierni nie żyją w parach

tylko w ławkach.

 

Szymon Stoczek

(II nagroda)

 

Zmienne losowe, przesilenia

 

W królewskich ogrodach maszyny rotacyjne, abakany.

Kobiety plotkują o azbeście, jak to trony pokryła chemia,

a dzieci rodziły się w katakumbach. Zmieniały liczby

na kościach, plemiona:

 

Imago Dei. Imago Rei, mamo.

Poświęcone niech będą windy,

Białe karabiny obsypane kwieciem.

Półksiężycowy radarze oscyluj nam jak światło.

Wskaż kierunek o gwiazdo, imploduj powoli.

Imploduj powoli przeogromne słońce,

 

latarenko w oknie – tam lazaret. Gracze kulą się

jak szamani wypaleni tańcem. Rzucają.

Cyfra określa wiek stali, wzrost temperatury, gnicie.

Archipelag tankowców pogrąża się w śpiewie:

 

Imago Rei. Imago Dei, Panie.

Wywyższone bądźcie platformy wiertnicze,

żółte akwalungi pokryte ukwiałem.

Sprzyjajcie nam znaki nad panele zadań,

wskaż przycisk maszyno, zatruwaj powoli.

Zabijaj powoli falo oraz cargo,

 

zatrzymana kulo – tam kasyno. Wahnięcia sterburty.

Na pontonach tipi. Kapłani wróżą z rdzy.

Pierwszą krew miesięczną wymieszają z rtęcią,

łuczywem otworzą zbyt czarną powiekę.

 

Dzieci na blankach będą się uśmiechać,

puszczać fajerwerki by odgonić wiatry.

Rzeźbić wróżki z bandaży, aby zwiększyć szansę

na drugi rzut. Na innym brzegu,

tam gdzie noktowizor nie służy za totem.

 

Kamil Zając

(III nagroda)

 

Wiersze i lustracje

 

Ciepłe posadki, posagi, upadki

na posadzkach. A kiedy kładziesz się ze swoim

ciałem czy rytm zabiera cię w nieznane?

 

Nadmierne celebrowanie rozczarowań

to tylko desant desygnatu. Szepty i krzyki

czy język zdyskredytuje znane mu wyniki?

 

Szczerze się szczerzyć, żeby budzić podziw.

Usta i słowa, gusta i mowa. Nie, to zbyt śmieszne

by się na byle jakość godzić.

 

I jak nie ulec rozpłynięciu w masie?

Trenować aikido? Być mistrzem pointy?

Umierać wartko bez spekulacji i bez

 

spektakli, I kiedy ktoś z widzów spyta:

Jak było? Powiedzieć prosto z pomostu:

Działo się nic. Całuski śle Pani K.

 

Rafał Różewicz

(III nagroda)

 

Alcatraz

 

Rankiem gruchnęła wiadomość o jego ucieczce.

Podobno niczego nie wziął, pomijając butelkę

mszalnego wina, której zniknięcie rozwścieczyło proboszcza.

Oszukał elektroniczny dzwon i otworzył

żelazną bramę. W pobliskim kuble

 

znaleziono później dziurawą szatę oraz koronę,

która rozsypała się przy wyciąganiu.

Niektórzy mówili, że poszedł z duchem

czasu, inni, że było to już ponad jego siły.

Zdarzyli się też tacy, co rzekomo go widzieli

 

(czego dowodem miała być pacyfka na plecaku),

jak obiecywał królestwo temu, kto pomoże

przekroczyć granicę. Tymczasem obok kubła

wzniesiono kasę i stoiska z książkami na temat.

Pielgrzymi po dziś dzień wsadzają do niego głowy

 

czując, że on tam jest, świadomy miejsca pod specjalnym

 

nadzorem.

 

 

Utwory wyróżnione

 

Marcin Sierszyński

 

NIEDOKŁADNIE POZNANA (DELIKATNE DO WIDZENIA)

 

Obfite krwawienie wspólnie z kolegami

w okresie dojrzewania może nabrać dla dziecka

określonego znaczenia. Poprzez uczucie i fascynację

wzwiedzionym członkiem i stosunkiem (jak też odwrotnie)

obserwujemy skutki absolutnej powszechności i nieodwracalności

płci. Odczyn kwaśny stopniowej koordynacji

wzrokowo-ruchowej docenia bez względu na błędy

 

różnego rodzaju objawy uboczne – niezależnie od rodzaju

związku. Nie trzeba nastawiać się na konieczność natychmiastowego

regularnego współżycia. Twoja bielizna domyśli się

rządów wewnętrznych. Ponadto nieustanna walka

specyficzna dla naszego związku zmienia się radykalnie

jeżeli chodzi o wrażliwość okolicy genitalnej.

 

Marta Nowosielska

 

wyobrażenie

 

morze przypomina płachtę z błyszczącą gwiazdą

na plecach ziarna piasku stopy zanurzone

w muszlach cicho brzęczą perły w uszach słuchawki

 

gdy zamyka oczy jest gejszą idącą po tafli

ciągnie za długi fiolet kimona na gołej skórze

luźno zwisający materiał wchłania sól

 

aiko zaciska mocniej powieki

piasek oblepia skórę wżera się w jej warstwy

pochłania zatrzymany w dzieciństwie obraz gejszy

 

która rozkłada ramiona wnika w słońce

tusz do rzęs barwi policzki aiko otwiera usta

i krzyczy tak że aż muszle się otwierają

 

Magda Wieteska

 

Ku pamięci

 

świstaki nie zawijały jeszcze w sreberka

a odpustowy pierścionek lśnił

jak dziecięca cipka

którą podziwiałeś w 81

zanim cię zgarnęli

bynajmniej nie za nasze porno

wujku

 

 

Imprezę sponsorowała Gmina Wrocław

 

 

Comments are closed