Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

XXII Turniej Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka

XXII Turniej Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka

image00125 października 2012 roku w klubokawiarni Mleczarnia (Wrocław, ul Włodkowica 4) odbyła się XXII edycja Turnieju Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka, organizowanego tradycyjnie od 1990 roku przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

W konkursowym jury zasiadł Jacek Bierut, Piotr Klimczak i Andrzej Goworski. Sędziowie wysłuchali wierszy 23 autorów.

Nagrody otrzymali:

I. (800 zł) Konrad Góra, dwie równorzędne II. (po 400 zł) Aleksandra Kluczewska i Piotr Makowski, dwie równorzędne III. (po 200 zł) Rafał Różewicz i Oliwia Betcher.

Przed turniejem, w ramach 1039. Czwartku Literackiego, wystąpił Jacek Bierut. Spotkanie z poetą prowadził Andrzej Goworski. (JI)

Teksty nagrodzone

image002

Konrad Góra

Gramatyka

przyjaciołom zewsząd

Powiada brat robotnik, mówi brat robotnik

zwierzęta, to znoju zostało uśpione,

tamto – trwogi – powarkując, śpi snem opuszczonej suki,

Powiada brat robotnik, mówi brat robotnik:

zwierzęta, Zima jak szczenna mości się w obejściu

Ziemia jak mleczna idzie za nią w noc.

Powiada brat robotnik, mówi brat robotnik:

zwierzęta, to końca nędzy rwie z łańcucha,

tamto – prawdy żywe – z pokala monstrancji chłepce kał.

Powiada brat robotnik, mówi brat robotnik:

czwartych zwierząt nie ma, odeszły od gardła (i gardła już nie ma):

miast ich przyjdą ludzie, o tym powiem ogniem.

image003

Aleksandra Kluczewska

Okruch

masz tutaj obrazy, znaczenia, opisy.

wiązania stuletnie, spojenia, zamiast

światła na mostach szadź i nieśmiałe

śniegi.

spójrz – palma fontanny przed śródmiejskim

dworcem – pauza w grawitacji.

masz z tego nadzieję na chwilę

obok czasu, gdy myśl się przegania

z ciemnością, łamie światło i wciąga

do środka.

więc masz z tego znużenie. rysę

na podbrzuszu i gryzienie szkła,

kiedy przykładasz ucho do języka

miasta.

i masz z tego dzieci. złamana

w pół słowa stoisz na moście.

wiesz, że nie spadniesz głębiej

niż na dno.

kiedy się rozbijesz, będziesz jak okruch.

póki co, jesteś nożem, który kroi ten wiersz.

image004

Piotr Makowski

 

Are you esperienced laleczko

 

Zmieściłaś się niby w reklamówkę.

To raptem kilka przedmiotów.

Najbardziej zużyte po prostu wyrzuciłem.

Zostawiłem twój szampon do włosów i żel pod prysznic.

Mogą się przydać. Kogoś nimi spienię.

Szczoteczkę do zębów wyrzuciłem, jeszcze zanim uznałem,

że najwyższy czas. Do niczego się nie nadawała.

Mam po tobie bliznę w okolicach serca, ja pierdolę, to aż śmieszne.

Upiję się i zrobię z tego historię. Na razie

jednak po prostu odnajduję ślady na pierwszy rzut oka niewidoczne.

Bliznę możesz odhaczyć. Włosy

w wannie byłyby zbyt oczywiste.

Dbam o porządek, nie dostrzegłby ich nikt nawet dzień po.

Za to prześcieradło musiało się wtedy zrolować,

a po wszystkim usiadłaś na kocu. To duży koc, nie zmieści się

w mojej pralce i chyba będę miał tę plamę już zawsze.

W samochodzie mojej matki jest podobna plama. Jaśniejsza, sprzed kilku lat, jeszcze

wtedy nie krwawiłaś tak gęsto. Wszystko wtedy było jaśniejsze,

wiesz, trawa zieleńsza, twoje ciało szczuplejsze.

Miałaś świetną figurę. Długa i chuda. Zero kompromisów. Sterczące,

młode piersi. Nieduże. W sam raz na moją dłoń. Mam małą dłoń.

Wcięcie w talii i tyłek jak jabłko. Nadgryzione. Nie będę mówił,

że piszczałaś, gdy gryzłem cię w tyłek, bo nie pamiętam.

Pięćdziesiąt dwa kilogramy. Może mniej.

Potem na pewno więcej. Tłuszczyk na brzuchu.,

który rolował się, gdy rolowaliśmy prześcieradła.

Mogłem cię za niego złapać. Wtedy kochałem się z tobą dłużej,

hardziej mechanicznie. Brakowało lustra, do którego

powinienem napinać mięśnie i stroić miny. Nasze gry i zabawy.

Ile czujesz palców. Masuje, masuje, który palec kłuje?

Masz osiemnaście lat, z psot przerzucamy się na scrabble.

Ułożę słowa „uszczknąć”, „umorusać” lub „rżnąć”.

Wszystko na potrójnej premii słownej,

za którą mi zapłacisz,

Myszko. A potem przeprosisz i cicho zamkniesz małe drzwi.

image005

Oliwia Betcher

fulguryt

I.

kiedy kategorycznie kazali wymienić nazwisko

przyjaciółki z podwórka powiedziałam pamiętam

jak przychodziła zrywać niedojrzałe orzechy

wreszcie pewnego dnia piorun uderzył w sam środek

dokładnie tam między konarami gdzie bawiłam się

w dom gdzie bałam się wychylić pierwsze piwo

piorun uderzył w sam środek epicentrum

przyjaźni pamiętam paulinka płakała później

ze zmartwienia zerwała znajomość drzewo

wycieli nowi lokatorzy zasłaniało widok myśleli

że może sprowadzić piorun tak na pewno

kiedyś trafi w tamto miejsce mówili między konarami

skąd bała się wychylić tamta dziewczynka kiedy przyszliśmy

z postanowieniem wykupienia domu wycięcia

drzewa przecież potrzebujemy pustych połaci podwórka

II.

później prosili o przemyślenie próby rekonstrukcji

obrazów nie rozumiem jak mogli tak odczytać to jest

potwarz przecież nie chciałam zdominować interpretacji

nie wyczytałam z żadnego wiersza żadnej linijki

medycznej książki nie wierzą mi niech ich diabli porwą

w drobne strzępy jak moją nową sukienkę

kiedyśmy jako podlotki przyszli z piotrkiem na puste

połacie podwórka poszukać kości zagrzebanych zwierząt

pozbierać orzechy rozgnieść zielone łupinki na świeżo

odnowionym chodniku bo nowi lokatorzy lubili

porządek przyprowadzili psy później piły do wykarczowania

roślin bo zasłaniały im widok po wszystkim piotrek

powiedział nie wytną z ciebie tego obrazu orzecha

z podwórka bez przyjaciół będziesz spłacać dług

kiedykolwiek ktoś każe wymienić miejsce

zamieszkania znajomych z podstawówki przykłady

pierwszej poznanej poezji albo kolory obrazów

które chcesz unicestwić a ciągle są trwalsze

od orzecha przegryzanego przez pięciolatkę

image006

Rafał Różewicz

Obóz kulinarny

Jak to możliwe, że chodzisz — stojąc?

I pozwalasz chlebakowi wejść sobie na głowę

z wrodzonej dobroci użyczając schronienia

uchodźcom ze sklepowych półek.

Obiecując im świetlaną przyszłość – ona trwa

tyle, ile wahanie człowieka co do potrzeb.

Dziś spotyka się z chłodniejszym przyjęciem – w końcu

czego się nie robi dla dobra wędlin.

Lecz kto z nowo przybyłych przypuszczał,

że kolorowe naklejki, magnesy to zwykła propaganda?

Że przekroczenie terminu ważności okaże się

wyzwaniem, a codzienność niektórych będzie

wyglądała tak: najpierw selekcja, potem kąpiel i do gazu

(ma na niego monopol rosyjska kuchenka).

Nikt więc nie wychyla się przed szereg,

wszyscy zgodnie podpierają ścianę,

w obliczu zagrożenia ze strony wyciągniętej ręki.

Aż dziw, że nie są polskimi specjałami.
Imprezę sponsorowała Gmina Wrocław.

image007

  

Comments are closed