Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

Pomosty Literackie

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Wrocław

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Pomosty literackie

Przeszłość i współczesność literatury na Dolnym Śląsku

Współcześni wrocławscy pisarze mówią o swojej twórczości i przypominają sylwetki nieżyjących koleżanek i kolegów. Zapraszamy do literackiej podróży przez przeszłość i teraźniejszość.

„Pomosty literackie – przeszłość i współczesność literatury na Dolnym Śląsku” to autorski projekt Księgarni Wratislavia realizowany w ramach programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zatytułowanego PARTNERSTWO DLA KSIĄŻKI 2017, przy merytorycznej i logistycznej współpracy Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddziału we Wrocławiu.

Głównym celem tego wspólnego przedsięwzięcia księgarzy i pisarzy jest promocja programu literackiego księgarni, a zarazem popularyzowanie dorobku literackiego regionu dolnośląskiego przy pomocy cyklu spotkań autorskich, odbywających się w Księgarni Wratislavia (plac Legionów 14, Wrocław). W każdym spotkaniu uczestniczy pisarz współczesny związany z Wrocławiem lub Dolnym Śląskiem, wraz z kompetentną osobą prowadzącą.

Spotkania są podzielone na dwie części merytoryczne. Zapraszani pisarze w ramach spotkania autorskiego w pierwszej części prezentują swój dorobek, w drugiej opowiadają, wraz z prowadzącym, o wybranym przez siebie, dawnym i wartym przypomnienia pisarzu z Dolnego Śląska, którego twórczość chcą przybliżyć publiczności i czytelnikom – tym samym popularyzując tradycję i dorobek literacki regionu. Spotkania mają charakter edukacyjny i popularyzatorski, jest na nie zapraszana młodzież szkolna oraz czytelnicy i klienci księgarni.

Celem projektu „Pomosty literackie” jest przybliżenie czytelnikom twórczości żyjących i obecnie tworzących wrocławskich i dolnośląskich autorów i zarazem przypomnienie twórczej działalności tych pisarzy, którzy byli pionierami ruchu literackiego na Ziemiach Zachodnich i w późniejszych dekadach budowali polskie życie literackie na Ziemiach Zachodnich – chodzi o takich pisarzy jak Stefan Łoś, Tadeusz Zelenay, Tadeusz Mikołajek, Salomea Kapuściska, Tymoteusz Karpowicz, Marianna Bocian, Marian Jachimowicz i inni. Zadanie polega na przeprowadzeniu w ciągu roku cyklu 8 spotkań autorskich zorganizowanych w księgarni Wratislavia, przy czym spotkanie autorskie ze współczesnym pisarzem jest połączone z lekcją historii literatury na Dolnym Śląsku, od lat 40. XX wieku (spotkanie jest podzielone na dwie merytoryczne części – współczesną i historyczną). Spodziewanym efektem jest zarówno popularyzowanie twórczości pisarzy współczesnych, jak i przypomnienie o postaciach i książkach twórców już nieżyjących (czytelnik będzie mógł dowiedzieć się o ich istnieniu, sięgnąć po ich książki – kupić w księgarni, antykwariacie, wstąpić do czytelni, biblioteki). Celem przedsięwzięcia jest wzbudzenie w wrocławianach zainteresowania dolnośląskimi literatami, wskrzeszenie, przy okazji rozmowy o literaturze współczesnej, często i niesłusznie już zapomnianych nazwisk i dzieł, oraz uświadomienie współczesnym czytelnikom wagi literatury tworzonej w ubiegłych dekadach na Dolnym Śląsku dla polskiej kulturowej tożsamości regionu, która musiała się od nowa ukształtować po II wojnie światowej.

Rok 1965, rozmowa wrocławskich pisarzy z Anną Kowalską. Siedzą od lewej: Tadeusz Lutogniewski, NN, Waldemar Kotowicz, Zbigniew Kubikowski, Anna Kowalska, Tadeusz Mikołajek, Kamil Giżycki (fot. Andrzej Szypkowski).

Wiosną 2017 roku w ramach projektu „Pomosty literackie” zorganizowano 4 spotkania z wrocławskimi autorami, członkami SPP, w ich trakcie przypomniano życie i twórczość czterech nieżyjących pisarek i pisarzy związanych z Wrocławiem i Dolnym Śląskiem.

Spotkanie nr 1

25 maja gościem wieczoru była wrocławska pisarka Magdalena Zarębska. Spotkanie prowadził Gabriel Leonard Kamiński. W drugiej części spotkania jego uczestnicy przypomnieli sylwetkę i twórczość znanego wrocławskiego pisarza i dziennikarza, Tadeusza Mikołajka, zmarłego w 2016 roku.

Magdalena Zarębska

Magdalena Zarębska – ur. w1975 roku, autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych, absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Brała udział w warsztatach creative writing w ramach Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania. W 2008 roku opowiadaniem „Czterdzieści razy Wrocław” wygrała konkurs ogłoszony przez wrocławski oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W 2012 jej książka „Kaktus na parapecie” była nominowana do Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. K. Makuszyńskiego. Pozycja ta jest lekturą zalecaną dla uczniów klas czwartych szkoły podstawowej. W 2013 roku wydała dwujęzyczną książkę, po polsku i gwarą śląską: „Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrował/ Ô tym kiej Maciej Szpyrka cuzamen ze starzikiym wandrowali pō Nikiszu”, która została wybrana książką roku 2013. Od 2015 roku współpracuje z magazynem „Gallop” – pisze felietony o tematyce jeździeckiej. W 2016 roku została przyjęta do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Opublikowała m. in. książki „Maja poznaje świat” (2009), „Życie teoretycznie” (2010), „Kaktus na parapecie” (2011), „Ida, konie i reszta świata” (2011), „Maja poznaje świat”, (2012), „Ida i Filip, przyjaciel koni” (2013), „Nachodzi Słoniątko” (2014), „Projekt Breslau” (2016).

Tadeusz Mikołajek – (ur. 1927 r., zm. 2016)

Tadeusz Mikołajek – (ur. 1927 r., zm. 2016), prozaik i dziennikarz, żołnierz Armii Krajowej. Od 1945 roku mieszkał we Wrocławiu i tu ukończył liceum ogólnokształcące. Po szkole pracował jako kreślarz, zaopatrzeniowiec, archiwista i robotnik budowlany. Debiutował w 1954 r. na łamach „Spraw i Ludzi”, dodatku do wrocławskiego dziennika „Gazeta Robotnicza”. W redakcji GR pracował do czasu wprowadzenia stanu wojennego. Jego twórczy dorobek wiąże się z doświadczeniami partyzanta i żołnierza konspiracji. Ważnym dziełem w jego twórczości jest „Tryptyk na śniegu” (Warszawa 1964). Powieść ta została nagrodzona na konkursie literackim Wydawnictwa Ministerstwa Obrony Narodowej. W 1962 roku Tadeusz Mikołajek został laureatem nagrody Prasy Wrocławskiej. W 1968 otrzymał nagrodę miesięcznika „Odra” oraz, w 1970 roku, nagrodę miasta Wrocławia, został też odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wydał m. in.: „Po deszczu” (Wrocław 1960), „Trójkąt błędów” (Wrocław 1967), „Żegnajcie chłopcy” (Wrocław 1969), „Ślepe gwiazdy” (Wrocław 1976), „Amba” (Warszawa 1978), „Inne sny” (Wrocław 2007). Na postawie powieści „Żarówka” (Wrocław 1961) napisał scenariusz filmu fabularnego „Amnestia” (1981, reżyseria Stanisław Jędryka), o młodym żołnierzu AK ukrywającym się w powojennym Wrocławiu.

Spotkanie z cyklu „Pomosty literackie”

Było to pierwsze spotkanie z cyklu „Pomosty literackie”. Magdalena Zarębska, autorka książek dla dzieci i młodzieży, mieszkanka Wrocławia, z dumą podkreślała swoje śląskie korzenie. Wyrazem miłości do Śląska jest też książka „Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali/Ô tym kiej Maciej Szpyrka cuzamen ze starzikiym wandrowali pō Nikiszu”. Autorka przeczytała fragment książki w gwarze śląskiej, co spotkało się z żywym przyjęciem.

Duża część spotkania poświęcona była poszukiwaniu inspiracji pisarskiej – Magdalena Zarębska przyznała, że w jej książkach często pojawiają się miejsca, które ją zauroczyły. Mogą to być miasta jak Katowice czy Wrocław, albo inne, wyjątkowo malownicze zakątki Polski. W drugiej części spotkania wywiązała się żywa dyskusja na temat Tadeusza Mikołajka. Prowadzący spotkanie Gabriel Leonard Kamiński i Magdalena Zarębska zgodnie stwierdzili, że jest to autor, do którego należy wracać. Prozę Tadeusza Mikołajka cechuje żywy, giętki język, pełen odwołań do wydarzeń mających miejsce we Wrocławiu, bohaterami jego prozy są ludzie, którzy przeżyli wojnę i wciąż zmagają się z jej konsekwencjami.

Spotkanie nr 2

Ósmego czerwca gościem wieczoru był wrocławski pisarz i poeta Gabriel Leonard Kamiński. Spotkanie prowadził Jacek Inglot. W drugiej części spotkania jego uczestnicy przypomnieli sylwetkę i twórczość znanej wrocławskiej poetki i pisarki, Marianny Bocian, zmarłej w 2003 roku.

Gabriel Leonard Kamiński

Gabriel Leonard Kamiński, ur. w 1957 roku, absolwent Instytutu Bibliotekoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego. Po ukończeniu studiów rozpoczął pracę w Domu Książki we Wrocławiu. Pracował w Wyd. Dolnośląskim jako kierownik księgarni „Centralna” im. Worcella (1989/1990). Od 2001 roku pracuje jako dziennikarz i recenzent w Portalu Księgarskim. Od 1990 roku członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Laureat ok. 40 ogólnopolskich konkursów poetyckich. Jest autorem kilkunastu książek poetyckich, m. in.: „Opis rzeczy szczególnie martwych” (1981, OTO Kalambur), „Nie ma między nami różnicy” (1983, OKiS, ZLP), „Ulica Przodowników Pracy” (1988, MAW), „Deja vu” (Rękodzielnia Arhat, 1999), „Wratislavia cum figuris” (ATUT, 2002), „Roth. Nowy Testament” (2006, SPP), „Pejzaże” (2008, MaMiko/ ATUT), „Wratislavia cum figuris I” – wznowienie (zapis na płycie DVD, Przecinek) i uzupełnione wznowienie „Roth. Nowy Testament” (2011, Sorus), „Wratislavia cum fiugris II” (2012, ATUT), ostatnio „Mój rok 1968” (ATUT, 2013), który swoim patronatem objął IPN. W 2012 roku wydawnictwo Forma opublikowało zbiór opowiadań „Pan Swen albo Wrocławska Abrakadabra”. W 2014 r. Forma opublikował „Listy do Van Gogha”, powieść „Pani Czerwenkowa” i zbiór opowiadań „Opowieści wieży Eiffela”. W 2016 roku wydał dwa tomy wierszy: „Ballada o domu i innych rzeczach śmiertelnych” (Anagram) i „Jestem, ocalałem” (Atut). Stypendysta MKiDN 2007 i 2012.

Marianna Bocian

Marianna Bocian (ur. 1942, zm. 2003), poetka i pisarka, absolwentka polonistyki i filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego. Debiutowała w 1968 roku zbiorem wierszy „Poszukiwanie przyczyny”, publikowała także pod pseudonimami „Danaid” i „Jan Bęłczęcki”. Poetka była związana z Wrocławiem – tu studiowała, pracowała jako korektorka i bibliotekarka, brała udział w działaniach grupy literackiej Agora. W latach 70. XX uczestniczyła w nurcie poezji konkretnej (nawiązującej do plastyki). W 1982 roku została redaktorką miesięcznika „Nowator”. Swoje utwory zamieszczała w „Odrze”, „Kontrastach”, „Akancie”, „Sigmie”. Przez wielu krytyków jest zaliczana do czołówki poetów Nowej Fali, jest wymieniana obok Ewy Lipskiej czy Ryszarda Krynickiego. Podkreślano podobieństwo jej wierszy do utworów Norwida – pisała o ludzkiej egzystencji, prawach natury, umiłowaniu pracy i o sztuce, którą zdefiniowała jako „wzbudzanie sił boskich drzemiących w człowieku”. Choć przez wiele lat związana ze stolicą Dolnego Śląska, zawsze podkreślała swoje przywiązanie do południowego Podlasia, gdzie się urodziła. Wydała wiele tomów wierszy, m. in.: „Wieża Babel Pospolita” (1972), „14 wierszy” (1973), „Narastanie” (1975), „Proste nieskończone” (1977), „Scalone z rozkładu” (1977) „Strzępy fotografii” (1979), „Odczucie i realność” (1983), „Spojenie” (1988), „W kręgu stanów ludzkich” (1995), „Bliskie i konieczne” (1998), „Narodziny słowa” (1991) oraz tomy prozy: „Odejście Kaina” (1979), „Przebudzeni do życia” (1984).

* * *

W człowieku żyje coś, co nie tylko z ziemi pochodzi.
Nauczycielu moich przedwieczornych lat,
znamy już drogę do świetlistych źródeł.
Nie spieszmy się! Jeszcze mi zagraj
na harfie słońca pieśń wzrastającego lasu,
odsłaniającą świetlisty wdzięk i urodę ziemskiego bytowania,
na ziemi mojego gniazdowiska – Podlasiu.
Chciałabym ją wziąć na bezdrożną wieczność,
w pozaziemskie. To nie zuboży planety Ziemi,
ni ludzi, ni żadnego Stworzenia.

Marianna Bocian

Drugie spotkanie z cyklu „Pomosty literackie”

W czasie drugiego spotkania z cyklu „Pomosty literackie” Gabriel Leonard Kamiński opowiadał o swojej drodze do literatury i doświadczeniach pisarza na dawniejszym i obecnych rynku wydawniczym. Podkreślał swoją osobną, indywidualistyczną postawę – co zawsze bywa kosztowne, bo trzeba wybrać między byciem sobą (i tworzeniem własnej literatury) a dopasowaniem się do masowych gustów (i pisaniem pod publiczkę). Pisarz opowiadał też o swoich spotkaniach z Marianną Bocian, którą znał osobiście. Poetka, przez długie lata związana z Wrocławiem, po swojej śmierci popadła w naszym mieście w niesłuszne zapomnienie – a pozostawiła po sobie znaczącą spuściznę literacką, była też znana jako wyróżniający się uczestnik lokalnego życia literackiego.

Spotkanie nr 3

22 czerwca gościem wieczoru był wrocławski pisarz Waldemar Okoń. Spotkanie prowadził Gabriel Leonard Kamiński. W drugiej części spotkania jego uczestnicy przypomnieli sylwetkę i twórczość wrocławskiej poetki i pisarki, Salomei Kapuścińskiej, zmarłej w 2016 roku.

Waldemar Okoń

Waldemar Okoń, ur. w 1953 roku we Wrocławiu, absolwent filologii polskiej i historii sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalizuje się w historii sztuki XIX i XX wieku. Opublikował m.in. zbiory studiów poświęconych tej epoce m.in. w książkach w książkach: „Sztuka i narracja” (1988), „Alegorie narodowe” (1992), „Sztuki siostrzane” (1992), „Wtajemniczenia” (1996), „Stygnąca planeta” (2002). „Przeszłość przyszłości” (2005). Wydał również tomy poezji „Wiersze północne” (1989), „Poematy nadziemne” ( 2000), „Stonehenge” (2001), „Wersy dla Orfeusza” (2003), „Księga wersów” (2004), „Atlantyda” (2007), „Motyw Tespazjosa” (2013), scenariusz widowiska teatralnego pt. „Antoni S. czyli Wieża Babel” (1995), wybór prozy poetyckiej „Zapisy bez daty” (1998), monografie „Jan Matejko i Stanisław Wyspiański” (1998) oraz „Kresy w malarstwie polskim” (2006). W 2015 roku wydał tom prozy „Max z drugiej strony ulicy”. Jesienią w Wydawnictwie Warstwy ukaże się tom prozy „Jestem jak echo”. Stypendysta Fundacji Lanckorońskich i Funduszu Pomocy Niezależnej Literaturze i Nauce Polskiej, zdobywca Nagrody im. ks. Szczęsnego Dettloffa, trzykrotny laureat Nagrody Ministra Edukacji Narodowej, od 1996 roku członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Pracuje w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego, obecnie na stanowisku profesora zwyczajnego.

Salomea Kapuścińska

Salomea Anna Kapuścińska (ur. 1940, zm. 2016), poetka, autorka słuchowisk oraz tekstów piosenek. Ukończyła Wydział Historyczny (historię sztuki) na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Państwowe Ognisko Kultury Plastycznej. Pracowała jako dekoratorka wnętrz. Debiutowała jako poetka na łamach czasopisma „Poglądy” (Katowice) w 1957 roku. Brała czynny udział w życiu kulturalnym Wrocławia. Debiutowała w 1962 roku tomikiem pt: „Chłodno jest oczom”, później wydała m. in. „Wołanie na ptaka” (1970), „Zbroja błękitna” (1973), „Tryptyk ze snu” (1976), „Białostrunne” (1978), „Zmilczenia” (1980), „Czuwanie” (1981), „Pożegnanie brata” (1986), „Nadzieja” (1987) i ostatni tomik „Modrzewie” wydany 1993 roku w ramach serii „Z kołatką” wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W sumie opublikowała 12 zbiorów wierszy. W jej wierszach znajdują się liczne motywy nawiązujące do przyrody, szczególnie gór. Ostatnie lata życia spędziła w domu opieki pod Wrocławiem, gdzie dalej tworzyła poezję.

* * *

duszę swą oddaję memu umarłemu
i oto jestem tylko słona krew i ciało
krew do rąk się ciśnie – pracy we mnie mało
bo wszystkie moje myśli kieruję wciąż ku niemu

on kochał las i dzikie poślubił przestrzenie
byłam mu szklanką wina jasną kromką chleba
dymem z papierosa okruszyną nieba
i w strumieniu żalu czystych łez strumieniem

Salomea Kapuścińska „Umarłemu”

Spotkanie z Waldemarem Okoniem

Waldemar Okoń podczas prezentacji swojej twórczości zwracał uwagę na jej elitarny charakter – preferowana przez niego forma, proza poetycka, przeznaczona jest dla wybranego czytelnika, konesera znaczeń, alegorii i metafor. Takich osób nie ma zbyt wielu, ponieważ literatura wyższa znajduje się w kryzysie. Przy okazji omawiania tomu „Max z drugiej strony ulicy” autor przyznał, że mimo wszechobecnego w czasach PRL-u marksizmu nikt nie wiedział, na czym właściwie ta ideologia polega – i ta książka jest o tej osobliwej obecności/nieobecności Marksa w życiu bohatera. Wspominając postać poetki Salomei Kapuścińskiej zwrócono uwagę na całkowite zapomnienie tej poetki, na które nie zasługuje – jej liryki i dzisiaj są poruszające, rysują ciekawe poetyckie pejzaże świata przyrody. Być może do jej zapomnienia przyczyniło się przedwczesne zniknięcie z życia literackiego Wrocławia.

Spotkanie nr 4

29 czerwca gościem wieczoru był wrocławski pisarz Jacek Inglot. Spotkanie prowadził Gabriel Leonard Kamiński. W drugiej części spotkania jego uczestnicy przypomnieli sylwetkę i twórczość znanej wrocławskiego poety i dramaturga Tymoteusza Karpowicza, zmarłego w 2005 roku.

Jacek Inglot

Jacek Inglot – ur. w 1962 roku w Trzebnicy. Pisarz, publicysta, redaktor, pedagog. Autor powieści „Inquisitor”, „Quietus”, „Eri i smok”, „Porwanie sabinek”, „Wypędzony” oraz zbioru opowiadań „Bohaterowie do wynajęcia” (wspólnie z Andrzejem Drzewińskim). Ostatnio, w 2015 roku, ukazał się zbiór autorskich opowiadań pt. „Sodomion”, a w 2016 powieść-dyptyk „Polska 2.0”, ukazująca alternatywne wizje Polski przyszłości. Publikował opowiadania i teksty publicystyczne w „Feniksie”, „Nowej Fantastyce”, „Sfinksie” oraz „Playboyu”. Dwukrotnie nominowany do nagrody im. Janusza A. Zajdla. Jako autor nie ogranicza się do jednej konwencji literackiej. Pisze zarówno hard SF, jak i fantasy, horror czy historię alternatywną, dobrze sobie radzi również w mainstreamie, tworząc powieści sensacyjne i historyczne.

Tymoteusz Karpowicz

Tymoteusz Karpowicz (ur. 1921, zm. 2005), poeta, dramaturg, literaturoznawca, nauczyciel akademicki, tłumacz. Od 1949 roku związany z Wrocławiem, gdzie podjął studia polonistyczne i został asystentem profesora Tadeusza Mikulskiego. Debiutował jako prozaik książką „Legendy pomorskie”. Jego pierwszą książką poetycką był wydany w roku 1948 zbiór „Żywe wymiary”, potem, w czasach stalinowskich, przestał publikować. Później wrócił do aktywności literackiej, zasiadał w redakcji „Nowych Sygnałów” (1956-1957), a następnie miesięcznika „Odra” (1958-1976). W roku 1957 został prezesem wrocławskiego oddziału Związków Literatów Polskich, ukazał się wówczas również tomik poetycki „Gorzkie źródła”, a rok później  „Kamienna muzyka”. W latach 60. w dalszym ciągu intensywnie angażował się w prace redakcyjne wrocławskiej „Odry”, a także warszawskiej „Poezji” (w której w latach 1965-1969 był zastępcą redaktora naczelnego). Zarazem publikował kolejne tomy poetyckie: „Znaki równania” (1960), „W imię znaczenia” (1962), „Trudny las” (1964). W 1972 ukazał się poemat „Odwrócone światło”. W roku 1973 obronił pracę doktorską na Uniwersytecie Wrocławskim (przedstawił rozprawę „Poezja niemożliwa. Model Leśmianowskiej wyobraźni”). Wkrótce otrzymał zaproszenie ze Stanów Zjednoczonych, by objąć posadę wykładowcy na uniwersytecie w Iowa. W późniejszych latach wykładał również na uniwersytetach w Chicago, Berlinie, Monachium oraz Ratyzbonie. W 1978 roku objął katedrę literatury polskiej na Uniwersytecie Illinois w Chicago. Cały czas tworzył, lecz kolejny tom poetycki, „Słoje zadrzewne”, ukazał się po długiej przerwie dopiero w 1999 roku. Karpowicz był również autorem wielu dramatów (m.in. „Wracamy późno do domu””, 1958, „Zielone rękawice”, 1960), ponadto tłumaczył z rosyjskiego. Jego poezję przekładano na angielski, francuski, niemiecki, serbsko-chorwacki, słoweński, węgierski, włoski. Zmarł 29 czerwca 2005 roku w Chicago. Pochowany został na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Tymoteusz Karpowicz uznawany jest za jednego z ostatnich wielkich modernistów, w twórczości chętnie sięgał do problematyki filozoficzno-kulturowej. Historycy literatury uważają go za głównego (obok Białoszewskiego) poetę nurtu lingwistycznego.

* * *

i z miłości zdjęła chustkę z włosów
potem zdjęła włosy poza chustkę
potem co mogło przypominać włosy
potem co niczego już nie przypominało
zachodziła go ze wszystkich stron szyi
potem szyja zachodziła w strony
potem strony zachodziły w szyję
potem stronom było już bez stron
potem szyjom było już bez szyi
była wesoła zrywała się z ciała
potem ciało zrywała z ciała
potem co mogło nie pamiętać ciała
potem co niczego już nie pamiętało
była ciągle taka sama jego
jak nie jego była taka sama
jak nie taka sama była już nie jego
jak nie sama była już nie taka

Tymoteusz Karpowicz „Koło tańca miłosnego”

Spotkanie z Jackiem Inglotem

Podczas spotkania z Jackiem Inglotem, ostatniego z cyklu przed przerwą wakacyjną, goszczący w księgarni autor mówił przede wszystkim o swojej ostatniej książce, „Polska 2.0” – a przede wszystkim o tym, czy Polacy to naród obdarzony wyobraźnią (pisarz stwierdził, że nie) i o tym, czym może się skończyć jej brak. Nie umiemy bowiem przewidywać przyszłości, co oznacza, że w grę wchodzą niekoniecznie pozytywne scenariusze nadchodzących wypadków. I tego należy się obawiać. Przy okazji omawiania życia i dzieła Tymoteusza Karpowicza dyskutanci doszli do wniosku, że – mimo pewnego renesansu jego poezji, wydania w ostatnich latach kilku wyborów jego poezji – jest to twórca wciąż niedoceniony, przyćmiony przez inne tzw. wielkie nazwiska, bez wątpienia należący, jako mistrz poezji lingwistycznej, do najwybitniejszych polskich poetów XX wieku.

Spotkania z cyklu „Pomosty literackie” będą kontynuowane w drugiej połowie 2017 roku, okresie od września do grudnia przewidziano zorganizowanie 4 spotkań.

Po przerwie wakacyjnej odbyły się w Księgarni Wratislavia kolejne spotkania z cyklu „Pomosty literackie”

Spotkanie nr 5

5 października gościem wieczoru był wrocławski pisarz Krzysztof Rudowski. Spotkanie prowadził Gabriel Leonard Kamiński. W drugiej części spotkania jego uczestnicy przypomnieli sylwetkę i twórczość wrocławskiej pisarki, Jadwigi Skotnickiej, zmarłej w 1992 roku.

Krzysztof Rudowski

Krzysztof Rudowski – ur. 1960 r., prozaik, poeta, dramaturg. Zadebiutował w roku 2000 powieścią „Stopy Pana Boga – metafizyczny przewodnik po Tatrach” (wznowienie 2007), będącą prozą poetycką o licznych odniesieniach literackich i filozoficznych, której tłem są ukazane z topograficzną dokładnością Tatry. Jest autorem odkrywczego dramatu pt. „Czat” (publikacja „Dialog” i wyd. słowo/obraz terytoria), diagnozującego świat wirtualny u zarania ery internetowej. Utwór zrealizowano jako słuchowisko radiowe (wyróżnione na festiwalu Dwa Teatry) oraz przeniesiono na deski sceniczne w krakowskim Teatrze Współczesnym (w obsadzie m.in. Danuta Stenka i Jan Peszek). W powieści z roku 2005 „Powrót” (wyd. Twój Styl) na podstawie losów polskich emigrantów zarobkowych, żyjących w świecie pozbawionym już granic, autor ukazuje trwałą przepaść między Wschodem i Zachodem, jaka wciąż tkwi w mentalności obywateli naszej części Europy. W roku 2009 zostało wydane najobszerniejsze dzieło Krzysztofa Rudowskiego „Rękopis zapodziany w Saragossie” (wyd. Zysk i S-ka) – nawiązujące do niezwykłej powieści Jana Potockiego, która od 200 lat zapładnia naszą wyobraźnię. W szkatułkowym tekście znajdujemy liczne nawiązania do innych utworów z nurtu fantastyki literackiej, autorstwa Tomasza Manna, Michała Bułhakowa, Borisa Viana czy J. L. Borgesa. Autor publikował również poezję i krótkie formy prozatorskie w „Twórczości”, „Odrze” i „Akcencie”. Ponadto wydał: „Punkt obserwacyjny” (2008), „Nowele dwukrotne” (2011), „Trzydziestolecie” (2012).

Jadwiga Skotnicka

Jadwiga Skotnicka (ur. 1926, zm. 1992) urodziła się w Tarnopolu. Od 1948 roku mieszkała we Wrocławiu, gdzie zdała maturę i ukończyła studia polonistyczne. Przez kilkadziesiąt lat pracowała jako redaktorka Polskiego Radia we Wrocławiu. Napisała ponad sto słuchowisk radiowych zrealizowanych w kraju i za granicą (m.in. we Francji, Szwajcarii i ZSRR) oraz przygotowała wiele adaptacji, wśród których warto wymienić „Sławę i chwałę” czy „Cichy Don”. Tworzyła cykliczne felietony i reportaże radiowe. W roku 1972 została wyróżniona „Złotym Mikrofonem”. Poza radiem istotnym elementem jej twórczości były małe formy prozatorskie, w których osiągnęła prawdziwe mistrzostwo. Opublikowała kilka zbiorów opowiadań – „Pani Ptasia i inni”, „Mgła”, „Mandarynki o czwartej nad ranem”, „Strachy na wróble”, Ptak z tamtej strony szyby” (słuchowiska) – w najlepszych krajowych wydawnictwach (m.in. w Wydawnictwie Literackim). Te miniatury stanowią kapitalny obraz ówczesnej rzeczywistości, mówiąc o okresie powojennym – a przede wszystkim czasie małej stabilizacji – o wiele więcej niż najlepsze opracowania historyczne. Autorka popisała się w nich wyjątkowym darem obserwacji i czymś, o czym dzisiejsi prozaicy powoli zapominają: świetnymi, wartkimi dialogami. Przede wszystkim jest to jednak doskonała robota literacka.

Rozmowa z Krzysztofem Rudowskim dotyczyła przede wszystkim tego, w jaki sposób u architekta pasja do gór przerodziła się w pasję do pisania, czego dowodem są debiutanckie „Stopy Pana Boga”. Pisarz wyjaśniał też, jak wpadł na pomysł, aby – zgodnie z najlepszą postmodernistyczną manierą – odnieść się do słynnego dzieła Potockiego w „Rękopisie zapodzianym w Saragossie”. Poruszono też problem zaniku formy krótkiej w literaturze – opowiadania – której Rudowski od lat hołduje, a która cieszy się, rzecz jasna niesłusznie, coraz mniejszą uwagą czytelników i wydawców. W drugiej części mówiono o postaci i dorobku Jadwigi Skotnickiej, pisarce bardzo ważnej w literackim światku Wrocławia w latach 60. XX wieku, dziś prawie kompletnie zapomnianej – być może dlatego, że autorka specjalizowała się w słuchowiskach radiowych, gatunki piśmiennictwa będącym w zaniku, ponieważ we współczesnych programach radiowych liczy się wyłącznie muzyka, serwisy informacyjne i publicystyka. Literatura została z tego medium wyparta (poza radiem publicznym) i dziś autor pokroju Skotnickiej, wyspecjalizowany w tej formie, nie miałby nic do roboty.

Spotkanie nr 6

19 października gościem wieczoru był wrocławski pisarz Stanisław Karolewski. Spotkanie prowadził Jacek Inglot. W drugiej części spotkania jego uczestnicy przypomnieli sylwetkę i twórczość wrocławskiego pisarza i podróżnika, Kamila Giżyckiego, zmarłego w 1968 roku.

Stanisław Karolewski

Stanisław Michał Karolewski – ur. w 1983 r. we Wrocławiu, absolwent historii sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego, twórca i właściciel wrocławskiego Szarlatana – interdyscyplinarnego antykwariatu i miejsca kultury, gdzie pracuje od 2006 roku, autor powieści: „W piaskownicy światów. Epos wrocławski” (2009), „Bilet na Arkę” (2012), biograficznego poradnika: „Głodny Anioł. Jak wyleczyłem się z raka” (2010) i jego wersji rozszerzonej: „Pokonałem raka. 9 sposobów, dzięki którym wyzdrowiałem” (2013), oraz zbioru miniatur: „Szarlatańskie wersety. Rok w antykwariacie” (2015). Należy do wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

Kamil Giżycki

Kamil Giżycki (ur. w 1893 w Grybowie, zm. w 1968 we Wrocławiu), pisarz, podróżnik, żołnierz i plantator, absolwent Politechniki w Monachium. Walczył podczas I wojny światowej, dostał się do niewoli i został zesłany na Syberię, skąd wykupiła go rodzina, został dyrektorem fabryki narzędzi rolnych, w 1917 roku wstąpił do korpusu czechosłowackiego i walczył z bolszewikami, w 1919 roku wstąpił w Nowosybirsku do polskiej dywizji syberyjskiej. Był zastępcą komendanta polskiego pociągu pancernego i służył w batalionie inżynieryjnym. Po okrążeniu dywizji w pobliżu Krasnojarska w styczniu 1920 wraz z grupą innych żołnierzy nie uznał kapitulacji i zbiegł poza kordon okrążenia. Po powstaniu Białych przeciwko Chińczykom wczesną wiosną 1921 wstąpił w szeregi Białych i jako ich wysłannik wyjechał do Sinciangu w celu nawiązania współpracy z generałem Bakiczem i atamanem Annienkowem. Po powrocie do Mongolii wstąpił do armii barona Ungerna. Walczył w czasie nieudanej ofensywy ungerowców na Urianchaj, a potem kierował zorganizowaną przez siebie fabryką produkującą granaty, miny i gazy bojowe. Jako dowódca oddziału chemicznego w połowie lipca wziął udział w ostatniej kampanii Ungerna atakującego rejon Wierchnieudińska w Rosji, a po załamaniu ataku oraz upadku Ungerna wraz z jego 2. brygadą przedarł się przez północną Gobi do Mandżurii. Tam został instruktorem wojskowym armii faktycznego władcy mandżurskiego, generała Zhang Zuolina, a potem pracował jako inżynier na Kolei Wchodniochińskiej. Odbył też krótką wyprawę na Sachalin i Kamczatkę, po czym latem 1922 wstąpił do armii białych generała Piepieliajewa, która miała wyruszyć na pomoc antybolszewickim powstańcom jakuckim.

W 1923 wrócił do Polski, w okolice Lwowa, ale w 1926 wyjechał jako preparator zwierząt z wyprawą Ossendowskiego do zachodniej Afryki, gdzie zwiedzał m.in. Kamerun. O tej wyprawie napisał książkę podróżniczą, wydał też wspomnienia z walk w Mongolii i podróży do Polski. W 1934 kupił dużą plantację w Liberii, ale w 1939 wrócił do kraju, by uczestniczyć w jego obronie. Podczas okupacji działał w Komendzie Głównej AK. Po wojnie mieszkał we Wrocławiu i utrzymywał się z pisania książek przygodowych dla młodzieży. W 1951 roku został współzałożycielem wrocławskiego oddziału Związku Literatów Polskich, a w 1955 roku otrzymał nagrodę literacką Wrocławia. W 1956 roku nagrodzono go Złotym Krzyżem Zasługi.
Kamil Giżycki patronował nieistniejącej już dziś Szkole Podstawowej nr 14 we Wrocławiu, a także filii Biblioteki Publicznej przy pl. Piłsudskiego, położonej w pobliżu jego domu na wrocławskich Karłowicach.

W legendzie o zaginionym skarbie barona Ungerna, rozpropagowanej przez Michałowskiego, Giżyckiego wskazywano jako depozytariusza tajemnicy miejsca ukrycia tego karbu. (za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kamil_Giżycki)

Kamil Giżycki (opowiadanie „Sjastun”, fragment)

Czarownik tańcem ilustrował zakładanie tykw. Niby to wspinał się na drzewo, wybierał odpowiednie rozgałęzienie konarów, troskliwie umieszczał tykwę, ześlizgiwał się po pniu i znów szukał innego, dogodnego dla swych celów drzewa.
Nagle przeraźliwy krzyk przeszył ciszę nocną! Krzyk człowieka napadniętego znienacka zabrzmiał jak wrzask antylopy zduszonej przez lamparta i po krótkim rzężeniu zamarł.
– Aaaa! – rozległo się teraz przerażone westchnienie widzów, ale już przed zdumionymi ich oczyma rozgrywał się dalszy ciąg pantominy. Majdan jakoby zapełnił się ludźmi, którzy biegali to tu, to tam, szukając czegoś, nawołując się.
Czarownik tak wiernie, tak obrazowo odtwarzał ruchy poszczególnych osób, że z kręgu widzów rozległy się. śmiechy i wołania:
– O, matko, matko! Przecież to Zizi!
– Kha! – zaśmiał się ktoś. – Czego tam szukasz, Belefanaj? Czarownik pochylił się nagle nad trupem, przyjrzał mu się uważnie, podniósł z ziemi nóż, wskazał palcem na rdzawe plamy krwi na klindze, a potem – niby przypadkiem – spostrzegł woreczek z ryżem. Z gestem niezmiernego zdumienia podniósł go, rozwiązał, wysypał kilka ziaren na dłoń – i zastygł w zadumie. Nie trwało to jednak długo, po chwili bowiem począł z zainteresowaniem oglądać woreczek, przy czym kilka razy rzucił szybkie, przenikliwe spojrzenie na siedzących opodal więźniów. A potem podszedł do ogniska, podsycił je kilku szczapami brewion i zawołał:
– Kobiety! Przynieście kocioł z wodą!
Nie upłynęła i minuta, a już dwie młode kobiety postawiły przy ogniu żelazny kocioł napełniony wodą. Czarownik skinął wtedy na mężczyzn, tych samych, którzy przyprowadzili podejrzanych, a ci natychmiast przybiegli, ustawili trójnóg z kamieni, postawili na nim kocioł, po czym przestrzeń między kamieniami wypełnili żarzącymi się węglami. Czarownik usiadł przy tej kuchni, podsycał żar świeżymi węglikami, a skoro woda w kotle zagotowała się – wsypał w nią całą zawartość woreczka. Mieszając gotujący się ryż skrwawionym nożem kilkakrotnie dorzucił jakichś ziół zmielonych w dłoniach na proszek.
Wkrótce powietrze nasiąkło smakowitą wonią ugotowanego ryżu. Wtedy czarownik podszedł tanecznym krokiem do kępy bananów rosnących na tyłach chat, wyciął z nich duży liść i podzielił go na pięć części. Powróciwszy do ogniska odstawił na bok kocioł i ugotowany ryż w równych porcjach nałożył na pocięte kawałki. A potem każdemu z więźniów podał jedną porcję zapraszając do jedzenia.

Podczas spotkania rozmawiano o trudnej sytuacji młodego twórcy, który – jak Stanisław Karolewski – próbuje zaistnieć na rynku czytelniczym pisząc swoją odmianę prozy, bardzo osobistą i „osobną”. Zastanawiano się nad specyfiką realizmu magicznego, tak charakterystycznego dla autora „W piaskownicy światów”. Padały pytania o skłonność do literackich fantasmagorii i o wpływ na jego twórczość Brunona Schulza (Wrocław nowym Drohobyczem?). W drugiej części spotkania, omawiając sylwetkę Kamila Giżyckiego, zauważono, że jego awanturniczym życiorysem można by obdzielić kilka postaci, a każda nadawałaby się na bohatera książki sensacyjnej. Przypomniano sprawę tzw. skarbu barona Ungerna, bogactw zagrabionych przez Białych na Syberii. Do tej pory nie wiadomo, co o nim Giżycki wiedział. Zastanawiające jest to, że mimo antykomunistycznej przeszłości (walka z bolszewikami w Rosji, przynależność do AK) w PRL-u Giżycki żył w miarę spokojnie, publikując kolejne książki podróżnicze. Czyżby za spokój zapłacił komunistom wiedzą o skarbie barona?

Spotkanie nr 7

16 listopada gościem wieczoru był wrocławski pisarz Jerzy Pluta. Spotkanie prowadził Gabriel Kamiński. W drugiej części spotkania jego uczestnicy przypomnieli sylwetkę i twórczość wrocławskiego pisarza, Ernesta Dyczka, zmarłego w 2014 roku.

Jerzy Pluta z prywatną nagrodą jerozolimską (biała jarmułka) 2017, za „Tysiąc pierdołek”, fot. Maria Pluta

Jerzy Pluta – ur. 1942 r., prozaik, krytyk literacki, edytor, ornitolog amator. Urodził się na Górnym Śląsku, gdzie spędził dzieciństwo i wczesną młodość. Od 1960 r. mieszka na Dolnym Śląsku. W latach 1960-1965 studiował filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim im. Bolesława Bieruta; na tejże uczelni na podstawie rozprawy „Proza Henryka Worcella” uzyskał w 1975 r. stopień doktora nauk humanistycznych. Od końca października 1965 r. do lipca 1969 r. pracował w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich-Bibliotece PAN. Debiutował opowiadaniami w prasie społeczno-kulturalnej w 1963 r. (Odra, Tygodnik Kulturalny). Współinicjator i w latach 1966-1970 członek „Ugrupowania Literackiego 66”. W latach 1995-2002 redaktor, edytor i autor naczelny zeszytów literackich Przecinek. W 1975 r. otrzymał Nagrodę Literacką im. Stanisława Piętaka (za książkę „Okruchy epopei”), a w 1980 r. – Nagrodę Fundacji im. Kościelskich w Genewie (za powieść „Sto czyżyków”). Wydał m. in.: „Pas”. Opowiadania,1967; „Konie przejadają Polskę”. Opowiadania i opowiastki, 1974, „Sto czyżyków (i piórko rajskiego ptaka)”. Powieść, 1978; „Stacja metra: Franz Kafka”. (Małe prozy dawne i nowe), 1994; „W maju 2010 roku ląduję bezpiecznie na placu Czerwonym w Moskwie”. Małe prozy niepolityczne, 2011.
W 2016 ukazały 2 książki Jerzego Pluty: w Wydawnictwie Warstwy – zbiór małych próz „Tysiąc pierdołek o pichceniu grochu z kapustą i kawiorem” (wyróżnienie za projekt graficzny dla Małgorzaty Rybickiej w konkursie Tokyo TDC Annual Awards 2017, wyróżnienie w dziale „Literatura piękna” w 57. Konkursie Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek „Najpiękniejsze książki 2016 r.”), a w Wydawnictwie OKiS Arch2pelag – reedycja w jednym tomie Przecinka („Książka miesiąca” miesięcznika „Twórczość” 2017, nr 4).
Ornitolog amator: od 1956 roku prowadzi obserwacje stadnych zachowań czyżyków (Spinus spinus) i wróbli (Passer domesticus)), zwłaszcza balkonowych; dociekliwym czytelnikom niektóre wyniki badań udostępnia w utworach prozatorskich.

Ernest Dyczek

Ernest Dyczek, ur. 1935 w Bielsku na Śląsku Cieszyńskim, zm. w 2014 we Wrocławiu, poeta, prozaik, tłumacz literatur niemieckojęzycznych, redaktor, wydawca. Do 10. roku życia nie znał języka polskiego, uczęszczał początkowo do niemieckiej szkoły podstawowej. Studiował zaocznie bibliotekoznawstwo i filologię polską na UWr. Jest autorem trzech tomów poezji („Miejsca doznane”, 1965, „Cień”, 1972, „Nocne pasjanse (trzy poematy)”,1977), dwóch tomów opowiadań („Pierwsza wypłata”, 1969, „Długa noc”, 1975) oraz trzech powieści („Autosja”, 1983; „Manuskrypt Diabła”, 1990; „Biała Dama”, 1991), a także dwóch nie wydanych powieści („Mortalia” – 1982; „Wratislavia” – 2004) oraz przekładów, m.in. „Kalkwerk” i „Beton” Thomasa Bernharda (wspólnie z Markiem F. Nowakiem) i „Rozmowy z Kafką” Gustava Janoucha (wspólnie z Januszem Borysiakiem), „Dezerter” (tom opowiadań) Gerharda Amanshausera (część opowiadań przełożył Janusz Borysiak) oraz autorem dwujęzycznej, polsko-saksońskiej antologii poetyckiej „Zielona granica” („Die grüne Grenze”). Odznaczony złotą odznaką „Zasłużony dla Województwa Wrocławskiego i Miasta Wrocławia (1981) i wyróżniony odznaką „Zasłużony Działacz Kultury” (1999).

Ernest Dyczek, Z „Dziennika” (fragment)

Wtorek, 2 stycznia 2001 – Cieszyn.
Źle przespana noc. W pokoju było za chłodno, a poza tym radykalna zmiana powietrza i trzymający w klinczu stres. Jest ósma rano, już po wzięciu prysznica, po ubraniu. Na śniadanie zejdę o wpół do dziewiątej – potem albo na cmentarz, albo do Czeskiego Cieszyna, ale raczej na cmentarz. Ślisko na chodnikach, a mam „łyse” podeszwy. Może dziś posypią? Wątpliwe. Cieszyn może ten sam, ale już nie ci sami ludzie – ubeckie pomiotło. Wtedy, w czasach mojego dzieciństwa, dozorcy wstawali o czwartej rano, żeby usunąć śnieg z chodników, a zlodowaciałe pozostałości posypać popiołem wygarniętym z kaflowych pieców. Do szkoły szło się bezpiecznie, starzy ludzie też szli bezpiecznie na ranne nabożeństwa do swoich kościołów. I po zakupy gospodynie szły bezpiecznie. To nie świat się zmienił na gorsze, to zdecydowanie ludzie sparszywieli. Rozregulowany człowiek… Po dwudziestu wiekach chrześcijaństwa, tej najbardziej obłudnej religii, człowiek musiał się zepsuć. Chrześcijanin to synonim obłudnika. Nie spotkałem jeszcze w swoim życiu chrześcijanina, który nie byłby obłudnikiem. Żyją z obłudy, żywią się obłudą. Człowiek wkraczający w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa jest już nie do naprawienia. Ale… jeszcze gorsi są muzułmanie, jeszcze gorsi buddyści et company. W ogóle już niemal nie sposób żyć, a ściślej współżyć z ludźmi zupełnie rozregulowanymi przez religie i ideologie i polityczne aberracje. Kolekcja idiotów maniakalnych. Zatracili to, co w człowieku było cechą najcenniejszą: spolegliwość… drugi człowiek mógł tylko co najwyżej służyć pomocą, natomiast nigdy nie mógł być zagrożeniem. Dziś jest wyłącznie zagrożeniem: albo chce cię skrzywdzić, albo wykolegować, albo wykorzystać, okpić, wydrwić, wciągnąć do swojej konfraterii, coś od ciebie wyłudzić, czegoś od ciebie się domaga, coś usiłuje ci zabrać, wyrwać, wymusić… Wyciągają łapska po nie swoje… A jeśli nie chcesz dać dobrowolnie, to ściągną przymusem – podatki od wszystkiego, nic nie dając w zamian.

Później – Český Tešin.
Należałoby się Czechom zbalcerowanie – tu widać jak na dłoni, że brak Balcerowicza w Czechach im się nie przysłużył. Jeśli za komuny ogląd zewnętrzny polskiego i czeskiego Cieszyna wypadał zdecydowanie na korzyść czeskiego, to teraz jest dokładnie odwrotnie. Co prawda, ceny są tu z całą pewnością łagodniejsze dla mieszkańców, ale zarówno zaopatrzenie jak i tzw. „wystrój” wyraźnie na niekorzyść. Za kawę w dość (tzn. bardzo) wygodnej restauracji zapłacę 20 koron, czyli niecałe 2 złote. Nigdzie w Polsce, poza własnym domem, nie byłoby to możliwe. Obiad zjem za niewiele ponad 50 koron, czyli za nieco ponad 5 złotych. Konieczny będzie Balcerowicz, inaczej gospodarka im całkiem padnie.
Hałas z głośnika umieszczonego nade mną. Przerażająca i porażająca jest ta prymitywna niby młodzieżowa muzyczka połączona z zawodzeniem bezsłuchowych piewoszków i piewoszek.
(Przy moim stoliku usiedli jacyś wygłodniali już o godz. 11-tej Polacy. Porcje-olbrzymy zajęły niemal cały stolik – półmiski jak trzy normalne talerze – żarcie już zwabiło muchę… muchę w styczniu zobaczyć – co też to może być?)
Dochodzi 12-ta. Chyba też zjem tu obiad i po obiedzie wrócę do Cieszyna. Tu nuda… „Nudzę się czarcie” – a żarcia jak nie ma, tak nie ma, choć minęło już pół godziny – tylko wino podał kelner.

Jerzy Pluta podczas spotkania mówił o odmiennej roli i pozycji pisarzy w latach 60.-70. XX wieku i obecnie, zauważając, że ich wpływ na życie społeczne, kiedyś znaczny, obecnie zmalał prawie do zera. Pisarz nie pełni już roli autorytetu moralnego dla reszty społeczeństwa – zresztą i dawniej bywał on wątpliwy (przywołano postać Henryka Worcella i dzieje jego współpracy z SB). Autor opowiedział też o tym, jak samodzielnie wydaje się pismo literackie („Przecinek”) oraz o najnowszej książce pt. „Tysiąc pierdołek”, zbiorze miniatur publicystyczno-eseistycznych. Później przywołano postać Ernesta Dyczka, ważnego dla Wrocławia pisarza, którego znaczna część dorobku wciąż czeka na publikację. Ten autor może być przykładem pisarza, który padł ofiarą współczesnych tendencji rynkowych i komercjalizacji gustów, bowiem wydawcy uznali jego twórczość za niesprzedawalną i odmawiali jej publikacji. Z tego powodu ciekawe i ambitne teksty Ernesta Dyczka, jak monumentalna „Wratislavia”, są wciąż niewydane.

Spotkanie nr 8

30 listopada gościem wieczoru była wrocławski poetka, pisarka i eseistka Urszula Benka. Spotkanie prowadził Jacek Inglot. W drugiej części spotkania jego uczestnicy przypomnieli sylwetkę i twórczość pisarki Anny Kowalskiej, zmarłej w 1969 roku.

Urszula Benka

Urszula Małgorzata Benka – poetka, prozaik, autorka esejów, krytyk sztuki, tłumaczka literatury francuskiej i angielskiej. Doktor humanistyki, studiowała także psychologię. W latach 1983-1987 przebywała we Francji. W 1987 wyjechała do USA. Była stypendystką rządu francuskiego, Europejskiej Organizacji Niezależnych Intelektualistów w Paryżu, dwukrotnie stypendystką Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Rządu Saksonii. Członek nowojorskiego PEN Club. Twórczość Urszuli Benki była tłumaczona na wiele języków, m.in. na angielski, czeski, fiński, francuski, niemiecki, szwedzki, rosyjski. Opublikowała m. in. tomiki poezji: „Chronomea” (1977), „Dziwna rozkosz” (1978), „Nic” (1984), „Perwersyjne dziewczynki” (1984), „Ta mała Tabu” (1992), „Kielich Orfeusza” (2003) oraz tom prozatorski O (1998) i zbiór esejów „Psychomitopolityka” (2005), wyróżniony przez Fundację Kultury. W 2009 roku napisała powieść pt. „Magdalena” (niepublikowana).

Anna Kowalska

Anna Kowalska (ur. w 1903 r. we Lwowie, zm. w 1969 r. w Warszawie), pisarka, przed wojną aktywna w lwowskim środowisku literackim, w czasie wojny brała udział w konspiracyjnym życiu literackim Warszawy, uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim. Debiutowała w 1931 r. powieścią „Catalina” napisaną, podobnie jak kilka innych książek, razem z mężem, filologiem klasycznym Jerzym Kowalskim. Sama także wiele publikowała, wydała m.in. książki: „Safona”, „Ołtarze”, „Ptasznik”, „Szczelina” i „Na rogatce” (powieść autobiograficzna). Wieloletnia przyjaciółka i towarzyszka życia Marii Dąbrowskiej, z którą z przerwami mieszkała prze wiele lat w okresie od 1943 r. do jej śmierci w 1965. Po wojnie Kowalska działała w ZLP, należała do PEN Clubu, w 1964 r. podpisała list do premiera Cyrankiewicza w sprawie wolności kultury (tzw. List 34). Anna Kowalska należy także do pionierów polskiego życia literackiego we Wrocławiu, osiadła tu z mężem w 1945 r. (Jerzy Kowalski organizował filologię klasyczną na Uniwersytecie Wrocławskim). Zamieszkali na Karłowicach, w willi przy ul. Samuela Bogumiła Lindego 10. Po śmierci męża (w 1948 zmarł na raka) pisarka pozostała we Wrocławiu i aktywnie włączyła się w życie literackie i intelektualne miasta, w latach 1947-1952 była współredaktorem słynnego kwartalnika „Zeszyty Wrocławskie”. W 1954 roku przeniosła się do Warszawy, ale nadal chętnie przyjeżdżała do Wrocławia, uczestnicząc w miejscowych wydarzeniach literackich. W 2012 roku nakładem wydawnictwa Iskry ukazały się jej „Dzienniki”.

Anna Kowalska „Dzienniki” (fragment)

15 stycznia 1951 
Zadzwonił Miłosz. Nie zapytał mnie słowem o mnie, a owszem: wyszła pani za mąż? Gdyby ktoś mnie zapytał o jego stosunek do mnie, nie umiałabym go określić. Dwa razy pocałował mnie, z niezwykłą delikatnością powiedział: „jestem szczęśliwy, że panią znam”. A zresztą jego sposób bycia, ale tylko gdy jesteśmy sami, sposób wpatrywania się, odmienny ton głosu, określa ten stosunek. Mowy nie ma o miłości, a nawet przyjaźni, nie zatroszczyłby się, czy żyję, ale widzenie to jest dla niego przeżyciem. Jest i dla mnie. 
21 lutego 1951
Wczoraj o siódmej wieczorem Żukrowscy. Przynieśli wieści: Miłosz poprosił o prawo azylu; podobno odziedziczył dom pod Fontainebleau po Oskarze Miłoszu.
18 marca 1951
Rano od dziewiątej na V Zjeździe Kół Polonistycznych. Referat wygłosił Jacek Trznadel z drugiego roku polonistyki. „Mój” Trznadel, który przepisywał mi przez dwa lata na maszynie wybrane cytaty z „Trybuny Ludów”, udowadniające, że Mickiewicz jak na swój czas i możliwości był postępowy, najbardziej postępowy w Polsce ówczesnej. Kończyło się cytatem z Róży Luksemburg o Mickiewiczu.
3 kwietnia 1951 
W ostatnią sobotę byłyśmy z Tulą [Maria Kowalska, prawie pięcioletnia wtedy córka Anny] u Tuwimów w Aninie na zaproszenie „Stefci”. Willę ich na nasze stosunki można nazwać pałacem. Sam Tuwim ją tak nazywa. Przypomina żywą ilustrację z miesięczników angielskich. Urodę i elegancję stanowi sama architektura. Nieliczne meble, dużo pięknych kretonów w kwiaty – kanapa, fotele i zasłona.
Tuwim wygląda na cierpiącego. Mój Boże. Ten wybitny poeta mówi o komunizmie takie banały, jakie się słyszało z ust żydowskich bogaczy przed wojną. Ale cóż wie, ten chorowity pan, mający szofera, pielęgniarkę, sekretarkę, kucharkę, ogrodników i pokojowe, książki z Ameryki, żyjący w odosobnieniu hermetycznym.
Przedostatnią noc M. nie spała i okrutne mówiła mi rzeczy, jak w ataku demencji. Nie może mi darować wizyty u Tuwimów z Tulcią, wizyty u Jasiów [Jana i Ireny Parandowskich] itd. Tak jakby to w czymkolwiek umniejszało nasz stosunek, naszą przyjaźń. A przecież bliższa mi jest, droższa niż przed ośmiu laty, kiedy to była przygoda, a o przyjaźni prawdziwej ani mi się wówczas śniło.
15 maja 1951
Oświadczenie w sprawie plebiscytu pokoju, wygłoszone przeze mnie w radiu drewniane.
5 lipca 1951
Ta epoka będzie niema. Ani jednej pozycji na wysokości chwili, problemów, dramatycznych powikłań, morza cierpień, rozpaczy, buntu, wyrzeczeń, wiary i pracy bohaterskiej. Pisarze przestali wierzyć, że mają oni sami coś do oznajmienia, orzeczenia. Zdegradowani, z nosem przy ziemi, z karkiem pochylonym – milczą, skomlą, liżą, węszą albo się wściekają.
Warszawa literacka robi się coraz bardziej podobna do tej z czasów sanacji. Paradis – wódka, tańce, kariery, sztuka oficjalna, cynizm.

Urszula Benka mówiła o przyczynach wyboru twórczości Sienkiewicza jako tematu swojej rozprawy doktorskiej, o kwestii samotności bohaterek w „O” i o tym, czy nie jest to podstawowy składnik kondycji współczesnego człowieka. Mówiono też o wieloletnich pobytach autorki za granicą (Paryż, Nowy York) i czy coś jej dały jako artystce (czy podróżowanie zmienia widzenie świata?). Wypłynęła też kwestia często występującego w tekstach pisarki figury Diabła, także Boga, oraz zainteresowań gnozą. Mężczyzna jest w opowiadaniach Benki często utożsamiany z Diabłem. Poruszono też problem, czy mity i baśnie mogą być przydatne w rozumieniu polityki, co było przedmiotem „Psychomitopolityki”. W drugiej części spotkania mówiono o Annie Kowalskiej, pionierce wrocławskiego życia literackiego i jej niełatwym związku z Marią Dąbrowską. Przypomniano jej wkład w początki polskiej literatury w zrujnowanym jeszcze Wrocławiu – jako pisarki, działaczki społecznej i redaktorki. Uczestnicy spotkania zastanawiali się, czy można obie autorki uznać za prekursorki ruchu feministycznego i tak modnej dziś ideologii gender.

Na tym spotkaniu, ósmym z cyklu, projekt został – przynajmniej jeśli chodzi o rok 2017 – zamknięty.

Comments are closed