Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

Michał Kurzawski

Rocznik 1985. Publikował w „FA-arcie”, „Prowincji”, „Cegle” i „Nowym Tworzywie”. Poza pisaniem zajmuje się również filmem. Absolwent elitarnej Skiby, aktualnie na DSW-DS.

Bałkański odlot

popiół parzy w usta
zima nie przyszła dwa lata temu
ścinała z nóg w bałkańskich wioskach
ludzie dotykali twarzy zacinali się
przy goleniu mówię do rzeczy
w szafie suszą się ubrania

na schodach zaczyna brakować kroków
u stóp mienią się kawałki szkła z rozbitego samolotu.


Chińczyk

spędza sen wypędza z kraju
spędza sen z powiek w pomarańczowym blasku
chłodnej nocy przypalanej bilbordami,
twarzami z gazet, uśmiechem za pieniądze.

nie pali się pod nogami
nie pali się wcale, dobrze
jest widzieć światło w mroku
tablice rejestracyjne obcych miast.

odjazd i tylko stany niepokoją
odjazd i nie wiadomo gdzie przyjdzie stacjonować
jakie będzie powietrze, zapach
i piach gryzący w nozdrza.

w gruncie nic się nie może stać
w gruncie rzeczy przestaje wyprowadzać z równowagi
kolejna zabawa w berka, chowanego
dorwij mnie glino.
w grach planszowych zawsze stoję na straconej pozycji,
w grach planszowych strącony wracam na start.


Zarys

to wszystko gnieździ się jakby za bardzo
i nie wiadomo co począć z czasem
który pozostał do zamknięcia przejazdu,
a konduktor o nalanej twarzy szepcze
słowa modlitwy pośpieszny relacji
zagórz – warszawa w rzeszowie o 22:59
osiem minut przed czasem, amen.
a potem już tylko pośpiech co przejeżdża
i co pozostaje w pamięci choć utrudnia
utrzymanie równowagi przy wejściu
w przeciągu co rozwiewa zasłony.
nie czuję się za pewnie, zapewne
coś się zmieni w układzie cieni rzucanych
przez bloki, obojętnie i bez ceregieli
coś się zmieni w układzie gwiazd
i ta cholerna świadomość, że w hotelach
jest coraz mniej wolnych pokoi, wolnych
chwil, gdy leżąc na materacu
z zamkniętymi oczami dotykam twojej dłoni.

Morze II

Pora deszczu przyszła zbyt szybko
i nie mogłem się zdecydować
czy kupić fajki czy dwa piwa
bo tylko na to pozwalała moja kieszeń.

Kończąc drugi kufel starałem się
przypomnieć sobie tytuł filmu
w którym główny bohater przejechał
dzieciaka i uciekł a potem przez rok
nic prawie nie jadł i nie spał.

(Zrobiło mi się żal bo przecież
nikogo nie zabiłem a i tak lecę
na nasennych i skończyła mi się kasa
na żarcie.)

Kiedy wychodziłem dotknąłem ją w drzwiach.
Na ramieniu został mokry ślad.
Spojrzała na mnie, a ja pomyślałem że tylko niebo
może tak wyglądać i że jeżeli do jutra
nie znajdę roboty to zdechnę z głodu.

Idąc w deszczu ulicą
nie mogłem pozbyć się wrażenia
że chciałbym zanurzyć się w morzu

Comments are closed