Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

Marta Nowosielska

Studentka Politechniki Wrocławskiej. Mimo młodego wieku zdążyła już zaistnieć w światku wrocławskiej młodej poezji, publikując m. in. w „Pomostach” i „Cegle”.

***

zdrapuję starannie nałożony lakier
turkusowy zapach unosi się nad ranem
jedną rzęsą spoglądam
na ciebie i nieogolonego mężczyznę
drugą rzucam poza szklaną granicę
gdzie jaskrawa plama cieniuje ceglane kominy

niedobra myśl wprowadza piersi i usta w drżenie
chropawy dotyk pod skórą
wywołuje unoszenie się włosków
złoty krzyżyk obraca się
zawstydzony

kosmyk na parapecie rozmydla się
załamuje uśmiech
zdradza cię ślad tuszu do rzęs na skroni

 

bajka

dzieci lubią śnieg
zapach miodu i smak świecowych kredek
obgryzają paznokcie a potem płaczą że je brzuszki bolą

pusta scena jest moim punktem wyjścia punktem odniesienia
światło rozlewa się na startą podłogę
obok w barze facet rozprzestrzenia chorobę piątego chromosomu
na szóstym piętrze kobieta czyta dziecku przed snem nekrologi
za kurtyną dziecko gasi białe plamy zapala podpala
pali się wykreowany świat królewna wróżki i dziewięciu rogatych krasnali
uwięziona szklaną ścianą
walczę o granicę dla siebie
i z zazdrością patrzę na innych

rzucam słuchawką gdy słyszę mamo

 

za dużo dzieci

nie były potrzebne
zabito je zgrzytem piły mechanicznej
zabrano lizaki i śpiochy
nikt z nimi nie dyskutował
jednym słowem – miały pecha

oskarżona usiadła na krawędzi krzesła
uparcie twierdziła
że poniekąd dopuściła się zbrodni
że poniekąd kochała dzieci
sędzia słuchał i rysował kobiece akty
w kącie pan ken próbował uwieść panią barbie

wbiega obrońca
kochankowie połykają siebie nawzajem
sędzia błagalnie zagryza zęby
obrońca przeczesuje grzywkę i spogląda
na półnarodzone
na mordki umazane pyłem
na sczerniałe strupy na wargach

zbliżała się ostatnia wojna
w której matki miały zabijać

 

(ulatuję)

I
dławię się
słowa są wszędzie
pod nami rdzawe niebo

II
wygładzam skórę
ponad kaflami łazienkowymi
zdania układają się same

III
przez lustro oglądam brązowiejącą kostkę
pospiesznie ale za późno
popiół unosi się ponad granicę

Comments are closed