Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

Anna Śniegula

 

Studentka iberystyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Nagradzana dwukrotnie w dziedzinie poezji – w roku 2006 zajęła trzecie miejsce w konkursie „Zielone Pióro”, a w 2009 otrzymała nagrodę ufundowaną przez Piotra Szczepańskiego w konkursie o „Złote Pióro Sopotu”. Podróżuje, uwielbia teatr, maluje.

 ♦

***

Lizbona lubi mnie ranić
dlatego lubię tu wracać
popełniam tu więcej błędów
powietrze jest zdradliwe
ludzie zrezygnowani
na Baixa Chiado myślę o tym
do kogo telefonuje mężczyzna w oknie
czy kochanka wie o innej kochance
a rozczochrany Portugalczyk co gra na violi
pewnie zbiera na dragi

ty zaraz przyjdziesz z książką z nutami
spóźniony ale niewiele

na Alfamie tymczasem
suszy się pranie
Ana pyta kiedy idziemy na kawę
jest mnóstwo turystów i ich map w rękach

ty zaraz przyjdziesz
a ja dzisiaj obudziłam się z kimś innym
myśląc o tobie
płacząc nad sobą
moja wina moje fado

przyszedłeś
nic się nie dzieje nic się nie stało
nie opowiemy sobie nic ważnego

 

***

teraźniejszość jest najważniejsza
tylko teraźniejszość istnieje
a ja żyję albo pół roku temu
przy świecach przy winie przy stole
przy tobie
albo w podróży
wszędzie jestem na mapie
tylko nie tutaj i nie teraz
a przecież życie się toczy wszędzie podobnie
tak samo nie wiadomo jak je przeżyć

 

***

poszłam do ogrodu boso
późnym wrześniem

w ciepłych krajach palmy wyzbyte koloru
tutaj liście spadają naprawdę
czerwone żółte kapryśnie oparte o nici pajęcze
smukłym płatkiem słońca muskają powietrze
i jak ruch rozkochanego smyczka wsuwają się w moje loki

jesień we mnie lśniła
cichutko i nieśmiało

 

***
by poznać innego człowieka trzeba znać samego siebie
(Hamlet)

włożyłeś mi głowę do miski z wodą
jestem twoją rybką
masz zły dzień
bolą mnie kolana od chodzenia na czworakach
przepraszam nie chciałam żeby kolana mnie bolały
czas minie
już wypiłam
zobacz
nie ma nic
na dnie

 

***

tak mi się nie chce
wstać
otworzyć drzwi
przebaczyć

gdy jesteś tak daleko od marzeń
tak niezrozumiały i mdły
odległy bardziej niż
druga półkula
siedzimy smutni jak rzeźby

 

Comments are closed