Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

Hanna Bilińska

 

Ur. w 1990 r. we Wrocławiu, obecnie studentka kulturoznawstwa na UWr. Finalistka paru konkursów poetyckich. Często podróżuje, interesuje się fotografią i twórczością Andruchowycza. Czasem zabija ćmy..

♦ 

Bezkarnie

Trzeba poddawać się przejściowym prądom,
chwytać najbliższej burty.
Nim nad ranem wszystko wyblaknie
I przylgnie bibułką do suchej skóry.

Teraz mamy przestronne sale
i przeciągi rosnące do rozmiaru wiatru.
Rtęć wnika bezszelestnie kanalikami w skórę
i wszystko jedno, ołów czy konwalie.

 

Chwila jest kardiogramem,
a każde odchylenie powraca do linii ciągłej

Przymarzam do posadzek.
Ułożenie ciała potwierdza kształt kamienia.
Dość długo czekamy, wertując albumy
o zjawiskach paranormalnych i krajach Trzeciego Świata.
Opęczniałe brzuchy pobudzały nienasycenie
i gromadziliśmy współczucie jak ciekłe kolory.
Lecz nie wytrysły stada tropikalnych ptaków,
choćby rysą – pęknięcia wciąż pogłębiają zmarszczki.

Dźwięki, kształty i zapachy
nie utrwaliły się w krwiobiegu.
I teraz coraz płynniej
wymyślamy się w następstwach bodźców.

 

Powroty

Ta wiosna nie przyszła fotogenicznym błyskiem.
Zastała nas w zawieszeniu przegrzanych ulic,
bramach szybkiej obsługi.

Ściany zmiękczane alkoholem amortyzowały gesty
i można się było zapominać bezpiecznie.

W nawrocie klatek z życiorysu
prześwietla film wciąż to samo
drążenie ścieżek do lokalnych świątyń.
Kiedyś kataryniarze, teraz prowincjonalne dupki
przykładają pozłacane palce do ciepłych policzków.
Że nic, tylko muskać i szukać wypukłości.
Lęki przejdą w zagęszczenie gestów.

 

Piosenka, czyli depresyjny tekst
o niskim przekazie intelektualnym

W podróży pociągiem
po paru zawodach wstecz.
Myślom pourywanym
dać się przekornie błąkać.
Po tych małych stacjach,
gdzie zwrotnice krzywe, ławki połamane
i kurz na szybach.
Wieczorem przystanąć, uchylić okno,
odetchnąć jeszcze gorącym brukiem.
Wieczorami już tylko echo na ulicach,
nawroty codziennych obłędów
rozbijanych chaotycznie o twarze kamienic,
pomarszczone szarym tynkiem kartoteki.

 

Comments are closed