Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział we Wrocławiu

Konsultacje

Andrzej Maria Dzierżanowski

 

DO   MŁODEJ  POETKI

 

Najpierw miałem zamiar napisać tylko parę słów, po prostu: czy mi się Pani wiersze podobają, czy nie – i dlaczego. W trakcie lektury zaczęły mi się jednak nasuwać poważne pytania, na które usiłowałem znaleźć jakieś dobre odpowiedzi. Nie jestem pewien, czy to się udało, w każdym razie niech Pani wszystkiego nie bierze do siebie – pytania dotyczą także mnie, może nawet innych poetów.

1. Po co piszemy?

Dla sławy? Dla przyjemności? Aby znaleźć bratnią duszę? Aby zawiadomić świat o swej dziwności i niepowtarzalności? Dla Niego (Niej)? Aby odkryć coś nowego? Dla pieniędzy? Bezmyślnie?

2. Dlaczego poezje?

Bo to piękne? Bo trudne? Bo łatwe? Modne? Krótkie? Łatwiej wydać? Z wewnętrznego musu?

3. Czemu liryki?

Chcemy przekazać swoje uczucia? Wywołać współczucie? Bo żal, ból, sen, chęć, żar, lot… Przepraszam, zagalopowałem się. Czy też natchnienie, uniesienie, rozkosz, zachwyt? Może zadziwienie tym wszystkim?

Myślę, że rzadko poeci, a więc i Pani, zastanawiają się nad powodem i celem swojej twórczości. A przecież warunkiem trafienia do celu jest jego ustalenie. Jeśli odpowiedź będzie brzmiała: „Piszę z wielu wymienionych (lub nie wymienionych) przyczyn” – celów będzie zbyt wiele i nie trafimy do żadnego z nich. Natomiast po ustaleniu jednego lub paru tylko powodów tworzenia, nasza poezja, nasz własny styl, wyniknie z nich niejako naturalnie.

A teraz parę odpowiedzi:

Jeśli pisze Pani dla sławy – trzeba pisać dobrze. Lepiej niż ktokolwiek dotąd. Jeśli czytelnik natrafi u Pani na passus znany mu już z pism innego autora, lub gorszy od znanego – ze sławy nici. Sława jest córką talentu i katorżniczej pracy. Przyznaję, że sławę łatwiej uzyskać u świeżych czytelników, np. dzieci, lecz i one znają na ogół Tuwima i Brzechwę.

Jeśli pisze Pani dla przyjemności – żadna rada nie jest Pani potrzebna.

Jeśli dla Niego – należy dostosować twórczość do jego gustu. W przypadku dobrego gustu wyniki mogą być zachęcające.

Zakładam, że nie pisze Pani bezmyślnie, ani dla pieniędzy – to ostatnie byłoby dowodem pierwszego.

Jeżeli chce Pani odnaleźć bratnie dusze, trzeba zrezygnować z zadziwiania. Im bardziej poezja Pani będzie dziwna, tym mniej można liczyć na zrozumienie. Odkrywanie nowego, co zwiemy awangardą, wiąże się, niestety, z aktualnym brakiem powszechnej akceptacji. Recepta: „Niech się słowo słowu dziwi”, stosowana w zbyt wielkim stężeniu, może wywołać jedynie zwielokrotnienie baranich osłupień u czytelników.

Powtórzmy więc, cośmy dotąd ustalili:

Trzeba być konsekwentnym, pisać zgodnie za swoim zamierzeniem, w sposób nowy (w tym pomaga oczytanie, którego Pani nie brak), lecz nie za dziwny.

 

Czemu wybraliśmy poezję? Dla jej piękna? A więc kwietyzm? Poziomkowe kosmetyki, kolorowe uczucia, zielone smoki, mandarynkowe usta? To parter. Piętro stanowią bardziej wyszukane obrazy, np. „Miała oczy tak niebieskie, że po jej tęczówkach płynęły okręty” – tak spostrzegał bodaj Saint-John Perse. A my musimy wejść jeszcze wyżej po schodach nowych metafor, przez wiszące ogrody elips i przerzutni wspiąć się na wieżyczki aktów strzelistych, by sięgnąć po sam pył gwiezdny (stardust) zachwytu.

Ale to wszystko już było. Dlatego tak zwani turpiści szukali piękna w brzydocie. Inni w tym, co stanowi istotę dowcipu: w zaskoczeniu, w puencie, w grze słów. Jednak najowocniejsze wydają się poszukiwania w dziedzinie myśli zbliżonych do filozofii, jak o tym świadczą przykłady Miłosza, Herberta i Szymborskiej.

Pisanie wierszy klasycznych, z rymem, rytmem i średniówką, w utrwalonej formie (np. sonetu), uważane jest za trudniejsze niż tworzenie wiersza wolnego, nieraz nawet wolnego od dużych liter i znaków przestankowych. To nieprawda. Potoczystość wiersza klasycznego pozwala czasem pominąć banalność rymu, przyjąć bez zdziwienia wyrazy dodane dla rytmu, nawet nieprawidłowe formy gramatyczne, na zasadzie „licentia poetica”. Natomiast wiersz wolny jest nagi; jakkolwiek wata słowna, każdy nietrafny wyraz, nie znajduje żadnej osłony ani usprawiedliwienia. Poeta musi wybrać jedno z trzystu tysięcy słowo, obejrzeć je dziesięć razy, nim je wmontuje w jedyne możliwe miejsce wolnego wiersza. Wiersz wolny wymaga większego trudu. Wiersz krótki jest trudniejszy niż długi, bo musi zawrzeć prawie to samo w mniejszej ilości słów. Poezje łatwiej wydać właśnie dlatego. Pisanie wierszy jest zawsze modne. Szlachetny to snobizm. Natomiast jeśli poeta tworzy z wewnętrznego musu, mus ten jest zwykle czymś spowodowany; patrz: „Po co piszemy?”

Rekapitulując:

Szukajmy piękna w subtelnych tylko obrazach, lepiej w grze słów i zaskoczeniu, najlepiej w myśli filozoficznej. Wybierając wiersz wolny i krótki – cięższą wkładamy zbroję.

Nadmierny wylew namiętnych uczuć w liryce często pozostawia czytelnika zimnym jak psi pysk. Kiedy jednak uczucie poety zamaskowane jest oschłym tonem lub skryte w formie prostej, zbliżonej do prozy, daje mu to większą szansę wzbudzenia podobnego uczucia u odbiorcy. Tak pracuje Różewicz. Zwracam tu uwagę, że na ogół czytelnik woli przeżywać uczucia miłości, szczęścia, rozkoszy, niż żalu, cierpienia i rozpaczy. Dlatego, jeśli już musimy pisać elegię, jej powód niech będzie poważny, inaczej czytelnik nie da nam wiary, albo się nie wzruszy. Dla uczuć pozytywnych mamy u niego o wiele większy kredyt. Pamiętajmy też, że odkrywanie czegoś nadzwyczajnego w zjawiskach, zdawałoby się, powszednich, jest atrybutem dzieci i poetów, a więc prawdziwych ludzi sztuki.

Powtórka z trzeciej części:

W liryce więcej o miłości, o rozpaczy tylko wtedy, kiedy inaczej się nie da. Nie wywalać żaru na podłogę, uchylić tylko drzwiczki. Nie wstydzić się pytać czemu kukułka kuka.

Zalecenia:

Nie poetyzować.

Pisać prościej o sprawach Pani znanych, które Ją poruszyły. Czytać dobrych poetów, by móc porównać ich twórczość ze swoją. Nie tracić nadziei.

 

P. S. Jeśli te słowa wydadzą się pani zbyt płytkie, nie dotykające głębi znaczeń Pani poezji – to proszę wziąć pod uwagę, że zwykle sądzimy patrząc na powierzchnię: gładka – pięknie odbija świat i zwykle ukrywa głębię, zbałwaniona – rafy, mętna – mieliznę.

Zresztą może się Pani ze mną nie zgadzać, tylko musi Pani wiedzieć, dlaczego.

 

Comments are closed